niedziela, 18 maja 2014

Chapter 4

 Zayn po całej tej sytuacji zabrał mnie do Bradford. Mieszkał tam gdy był mały.
Posiadłość znajduje się praktycznie na pograniczu miasta,w niemal pustej okolicy. Jest to willa,stary dworek z ogromnym,pięknym ogrodem z wieloma starymi drzewami. Dom stoi pusty od śmierci jego rodziców i siostry którzy zginęli w wypadku samochodowym gdy Zayn miał 21 lat. Czyli prawie 6 lat,jednak nadal za nimi tęskni co jest zrozumiałe. Przez te 10 lat on mieszkał w Londynie i wynajmował jakieś firmy żeby nie zapuścić domu.
To był dobry pomysł,bo dom jest pięknie wyczyszczony,a w ogrodzie tętni życiem i kolorami.

Byłam w tym miejscu tylko raz. Po śmierci Liama,gdy Zayn wyciągnął mnie po 2 miesiącach z domu. Zabrał mnie tu motorem i opowiedział o wszystkim.
Tym razem przyjechaliśmy tu autem. Oczywiście Zayn zrobił mi niespodziankę i zabrał mnie tam bez wcześniejszego uprzedzenia. W związku z czym nie wzięłam swoich ubrań.
Zayn i jego pieprzone niespodzianki.

Od mojej ostatniej wizyty w tym domu nic się nie zmieniło. Wszędzie jest taki sam wystrój,wszystko jest klasyczne,dość stare. Ale piękne. Sypialnia jego rodziców i jego siostry Liv nadal jest tak samo zaaranżowana. Boi się tam cokolwiek zmieniać
Zaprowadził mnie do jej pokoju i pokazał piękną,drewnianą szafę pełną ubrań Liv. Powiedział,że mogę je nosic
-Jeśli mają być noszone przez kogokolwiek,chcę żebyś była to Ty-powiedział cicho,otwierając szafę. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem,przejrzałam spokojnie ubrania nie robiąc bałaganu i mocno go przytuliłam
-Dziękuję Zayn-szepnęłam,mocno go tuląc. Objął mnie delikatnie i oparł brodę na mojej głowie. Trawiliśmy w tej pozycji dłuższą chwilę,po czym odsunęłam się i zamknęłam cicho szafę. Wydała z siebie skrzypienie na które uśmiechnęłam się lekko. Uwielbiam stare meble.

***

Położyliśmy się w jego starym pokoju który był urządzony bardziej nowocześnie. Widać,że go remontował bo wyglądał inaczej niż rok temu. 
Ubrałam do snu jego koszulkę która co prawda była mniejsza od koszulki Liama,ale na szczęście zakrywała mój tyłek.
Położyłam się szybko w jego podwójnym łóżku i przykryłam kołdrą po szyję. Zayn dołączył do mnie po chwili w samych dresach. Lubiłam jego "piżamę" składającą się tylko z bawełnianych,szarych dresów. Położył się na boku,patrząc na mnie. Również położyłam się bokiem,on zaczął kreślić kółka na moim ramieniu z którego zsunął się krótki rękawek koszulki. Patrzył na swój krążący po mojej skórze palec,ja dokładnie lustrowałam jego twarz.
Zayn przerwał nasze długie milczenie
-Nigdy bym sobie nie wybaczył gdyby coś Ci się stało-spojrzał w moje oczy. Nigdy nie mogłam niczego z nich wyczytać. Zawsze były ciemne,niemal czarne. Teraz były ciepłe,jasne brązowe....piękne.
Ness,przestań.
-Nie przeżyłbym,jeśli chociażby Cię tknęli...nie przeżyłbym kolejnej straty kogoś bliskiego-szepnął-zwłaszcza jeśli chodzi o Ciebie,Ness-zaczesał pasemko moich włosów za ucho i kciukiem przejechał po mojej kości policzkowej. Byłam zbyt oszołomiona...oczarowana jego delikatnością. Nie potrafiłam wykrztusić nawet słowa.
W pewnym momencie stało się coś,czego nigdy bym się nie spodziewała.

Zayn mnie pocałował. 

2 komentarze: