środa, 31 grudnia 2014

Chapter 13

 Leżę na betonowej podłodze. Naga,zgwałcona,pobita i złamana. Nie mam siły nawet płakać,chcę umrzeć.
Ross mnie zgwałcił. Trzykrotnie. Czuję się taka...brudna. Brudna dziwka.
Boję się,że w każdej chwili może tu wrócić i zrobić to znowu. Cała drżę z zimna i ze strachu,Zayn nie przychodzi.
Czy on przyjdzie?

**Zayn**


Mathew znalazł telefon Ness. Szukał pierdolone 4 godziny,ale chuj. Mam namiar. Jest kilka kilometrów od Bander Street w jakimś tartaku. Strzelam,że ma tam swoją zwyczajową kryjówkę. 

Mam coraz mniej czasu. Bander Street jest jakąś godzinę drogi stąd,a ten tartak jest już za miastem. Jakieś 1,5 h łącznie. Bez pierdolonych korków.
Straciłem już sporo czasu na znalezienie jej telefonu,zebranie gangu i zaznaczenie tych wszystkich jebanych punktów. Do tego dochodzi jeszcze taktyka. Kurwa.

Pojechaliśmy tam kilkoma samochodami. Moje dłonie na kierownicy drżały,zaciskałem je silnie,myśląc co ten skurwiel mógł jej zrobić przez tyle czasu. Dotarliśmy na miejsce gdy zostało mi 6 godzin. 


Do środka weszło nad 7,pozostała 3 została pod drzwiami osłaniając wejście. Gdzie ona kurwa jest. Chłopaki zaczęli przeszukiwać tartak,znaleźli parę pustych pomieszczeń,duży salon w którym ten skurwiel pewnie zawsze siedzi i jakieś inne pokoje. Usłyszałem głosy,przywołałem do siebie chłopaków.

 Nosiło mnie żeby tam wpaść i go zajebać. Ale nie wiem gdzie jest Ness. Zanim chłopaki zdążyli coś powiedzieć,kopnąłem drzwi które z hukiem sie otworzyły i wyciągnąłem pistolet przed siebie
-Gdzie jest Vanessa!-warknąłem głośno. Skurwiel siedział na kanapie i palił papierosa. Był z jakimiś dwoma gorylami. Założę się że ma ich od zmieniania kurwa pieluch.
-Malik,Malik,Malik-pokręcił głową i zaśmiał się. Zaraz odstrzelę mu łeb.
-Tak agresywnie?-uniósł brew patrząc na mnie-powiem Ci że twoja suka jest całkiem niezła. Nie wiem czy Ci ją oddam-zgasił papierosa.
-Oddasz albo ci odpierdolę ten uśmieszek z twarzy-gotowało się we mnie. Mam tak zajebistą ochotę go teraz zastrzelić.
Roześmiał się kurwa.
Jack stał za mną i dyskretnie klepnął mnie w plecy i skinieniem głowy wskazał na drzwi w rogu pokoju. Tam jest Ness. Tam musi być moja księżniczka. Jack nagle strzelił i się zaczęło.
Reszta gangu przybiegła i obezwładnili goryli. Jack z Louisem zajęli się trochę Rossem. Patrzyłem jak go maltretują z pierdoloną satysfakcją. Niall poszedł sprawdzić czy tam jest Ness. Gdy Ross ledwo zipiał pochyliłem się do niego
-ostatnie słowa,śmieciu? - ten skurwiel uśmiechnął się krzywo
-wygrałem-wychrypiał-bo ona jest złamana.Wygrałem-roześmiał się i wtedy go postrzeliłem i usłyszałem krzyk Horana
-Zayn! Jest!
Momentalnie zjawiłem się w równoległym pomieszczeniu. Rozejrzałem się po obskurnym pokoju i zauważyłem ją. Siedziała skulona w rogu. Naga...kurwa mać nie.
Podszedłem do niej powoli. Niall starał się do niej zbliżyć ale ona krzyczała i powtarzała
"Zayn przyjdzie".
-Księżniczko-szepnąłem kucając przy niej-jestem tu,przeszedłem-moje całe ciało było wręcz martwe. Moje serce umarło widząc ją w tym stanie. Ness spojrzała na mnie i wtuliła się we mnie wybuchając płaczem. Zdjąłem swoją skórzaną kurtkę i okryłem ją,biorąc w ramiona i wstając.
Ciągle ją przytulałem i mówiłem do niej,żeby wiedziała że to ja.
Ten skurwiel ją dotykał...jeśli ją zgwałcił...
To wszystko.Kurwa.Moja.Wina.

Zaniosłem ją do auta i pozwoliłem Jack'owi prowadzić. Siedziałem z wtuloną w siebie i całą drżącą Ness z tyłu auta. Jechaliśmy tylko my we trójkę w aucie,aby inni jej nie wystraszyli.
Nareszcie mam ją przy sobie ale...złamaną. Boję się że nie dam rady jej pomóc.
-Jestem przy tobie królewno. Jestem tu,jego już nie ma.