niedziela, 22 czerwca 2014

Chapter 9

+18



  Momentalnie Zayn złapał mnie w biodrach i uniósł do góry. W odpowiedzi na jego ruchy,oplotłam go nogami w talii.

Wplotłam dłonie w jego włosy,gdy on zaczął kierować się po schodach w górę. Nawet na moment nie byliśmy w stanie przerwać pocałunku. On pochłonął nas do reszty. Nie mogłam się skupić na niczym innym,jak na jego ustach. 
Wybiłam się z transu dopiero,gdy Zayn delikatnie pomimo buzującym w nim pożądaniu,położył mnie na łóżku. Odsunęłam go od siebie,kładąc dłonie na jego torsie. Nie mogłam pozbierać myśli. 
Przez chwilę w pokoju roznosił się tylko i wyłącznie dźwięk naszych przyśpieszonych oddechów. Twarz Zayna ciągle była przy mojej twarzy.Zaczął muskać moje usta,gdy wsunął dłonie pod moją bluzkę

-Jeśli nie chcesz to mów-szepnął ochryple. Po całym moim kręgosłupie rozeszły się ciarki. Zayn wodził dłońmi po moim brzuchu i talii. Ja tylko kiwnęłam głową,po czym on zdjął moją bluzkę. Odrzucił ją w bok jednocześnie obsypując pocałunkami mój brzuch i dekolt. 
Zabrałam powietrza przez usta,gdy poczułam jak wsuwa dłonie pod moje plecy. Chwile miotał się z zapięciem mojego stanika.
Bałam się.
Bałam się nie tylko całego stosunku...ale bałam się pokazać mu...nago.
To trochę dziwne.
Gdy mój stanik wylądował w tym samym miejscu co bluzka,Zayn spojrzał na moje piersi. Czułam jak zaczęły piec mnie policzki.
O.Mój.Boże.
On uśmiechnął się pod nosem i pochylił do nich
-Jesteś taka piękna...-mruknął i zaczął je całować. Po chwili położył na nich swoje dłonie i zaczął je masować.
Z moich ust wydobył się cichy jęk.To było niewyobrażalnie...powiem szczerze,zajebiste uczucie. Zayn nie przestając masować moich piersi przybliżył się do mojej twarzy
-Kocham Cię Ness-spojrzał mi w oczy. Tak bardzo kocham jego oczy.
-Ja Ciebie też Zayn-wydukałam,gdy zaczął zataczać kciukami koła na moich sutkach. O Boże.

-I...i chcę tego. Chcę to zrobić z Tobą -delikatnie chwyciłam palcami jego podbródek i pocałowałam go czule. W tym momencie on już nie wytrzymał. Zaczął rozpinać moje spodnie niesamowicie szybko. Nim się obejrzałam leżałam w samych majtkach na łóżku. Lekko uniosłam się na łokciach. 
Zayn odrzucił swoje spodnie w kąt,wraz z moimi. Jego usta znaczyły ścieżkę od moich piersi,do tasiemki majtek. Powoli je zsuwał,i całował dalej. 
Moje serce biło jak oszalałe. Opadłam płasko na łóżko i zamknęłam oczy.
Starałam się skupić tylko na jego ustach. Nie myśleć o strachu.
Zayn pozbył się dołu mojej bielizny i bardzo powoli rozchylał moje nogi.
Instynktownie je zacisnęłam. Nie mam pojęcia czemu.
-Kotku...-szepnął kojąco i pogładził moje uda- to tylko ja...spokojnie-pocałował moje kolano. Wiedziałam,że to on. Wiedziałam że będzie delikatny. Wiedziałam,że nigdy mnie nie skrzywdzi.
Ale jednak się bałam.
Rozluźniłam nogi,Zayn usadowił się pomiędzy nimi. Przez chwilę trwała trochę niezręczna cisza.
Gdy postanowiłam otworzyć oczy,poczułam jego język na mojej...kobiecości.
O
Kurwa.
Z mojego gardła wydobył się jęk.Nigdy nie czułam tak intensywnego,podniecającego i przyjemnego uczucia.
To było nie do opisania. 
Gdy język Zayna krążył mocno po mojej łechtaczce,on niespodziewanie,ale bardzo powoli wsunął we mnie palec.
Momentalnie się spięłam,zacisnęłam dłonie na pościeli.
-Kochanie rozluźnij się,spokojnie-uspokajał mnie Zayn. Pocałował moją łechtaczkę i spojrzał na mnie gdy lekko rozchyliłam powieki.
-Nie bój się-urzekł mnie swoim uśmiechem. Kiwnęłam głową i rozluźniłam się mimowolnie. 
Miał rację,nie miałam się czego bać. Uświadomiłam sobie po chwili,gdy on stopniowo poruszał palcem coraz szybciej. Nie mogłam opanować i utrzymać w sobie jęków. 

Wyginałam plecy w łuk,wiłam się z przyjemności.
Czułam niesamowicie przyjemne uczucie w podbrzuszu.
Mrowienie.
Nadchodziła najprzyjemniejsza rzecz,jaka kiedykolwiek mi się stała lecz Zayn na to nie pozwolił.
Przestał poruszać palcem i wyjął go.
Nie mogłam wydusić z siebie słowa. Jęknęłam błagalnie i lekko wypchnęłam biodra.
Gdy spojrzałam na niego,on wzrok miał wbity w moją twarz. A na jego ustach gościł ten przebiegły uśmieszek.
Kucnął przy łóżku,przyciągnął mnie do siebie i dokończył językiem.
Wtedy...przeżyłam pierwszy orgazm.

Zayn ku mojemu zdziwieniu zamiast się odsunąć,przejechał językiem po całej mojej kobiecości. 
To było...conajmniej dziwne.
Przejechał po niej również opuszkami palców,po czym przejechał nimi po moich lekko rozchylonych wargach.
-Obliż -wychrypiał przy moim uchu. Mam...oblizać...o kurwa. Po chwili wahania,spojrzałam mu w oczy i oblizałam usta z uśmieszkiem.
On uśmiechnął się i pocałował mnie zachłannie.
Nie wiem kiedy ściągnął bokserki,ale poczułam jego członka...napierającego na moje wejście.
Znów cała zesztywniałam,zacisnęłam dłonie na jego ramionach
-Zayn-szepnęłam nieco spanikowana i odsunęłam go od siebie-Boję się-bąknęłam. On spojrzał na mnie i pogładził mój policzek.
-Wiem kochanie...wiem...ale obiecuję być delikatny...nie chcę Ci zrobić krzywdy. Wiesz o tym,prawda?-w odpowiedzi kiwnęłam głową

-Boli na początku...ale nie musi mocno. Obiecuję że będę najdelikatniejszy jak potrafię-musnął moje wargi i naparł na moje wejście.
-Teraz tylko się rozluźnij...wtedy będzie o wiele mniej boleć-wyszeptał między delikatnymi pocałunkami.
Rozluźniłam się dzięki nim.
On powoli wsunął się we mnie. 
Nie bolało. Do czasu.
W pewnym momencie Zayn pchnął mocniej,przebijając moją błonę.
Krzyknęłam,zaciskając dłonie na jego ramionach.
Razem z dłońmi,zacisnęłam powieki i cała się spięłam.
Bolało,to mało powiedziane.
Zayn zastygł w bezruchu i spojrzał na mnie
-Ćśśś...Ness kochanie -zaczął delikatnie całować moje policzki i usta.-już po wszystkim...skarbie. Przepraszam-słyszałam poczucie winy w jego głosie. Ale to nie przez niego mnie bolało,prawda? Nie ważne.
Niekontrolowanie z jednego oka spłynęła mi łza
-Ness błagam tylko nie płacz...nie,nie płacz-desperacko gładził mój policzek,po chwili włosy.
Gdy się uspokoiłam,dałam mu niemy znak,że może kontynuować.
On niepewnie zaczął się poruszać,co sprawiało mi tylko uczucie dyskomfortu.
Nie bolało...tak bardzo. Z każdym powolnym pchnięciem ból zanikał.
W momencie w którym Zayn pchnął nieco mocniej,jęknęłam przeciągle i wygięłam plecy w łuk.
Zauważyłam jego uśmiech. Ponowił czynność,tylko nieco mocniej
-Tutaj?-ponownie poczułam niesamowitą przyjemność.
-Tak-jęknęłam głośno i wbiłam paznokcie w jego ramiona.
Z każdym pchnięciem jego biodra poruszały się coraz szybciej,a mi sprawiało to coraz większą przyjemność.
Ponownie czułam tę napływającą przyjemność i mrowienie w podbrzuszu.
Zayn zauważając to,zaczął całować moją szyję i szeptać mi sprośne słówka.
Co było bardzo w jego stylu.
-Dojdź dla mnie skarbie-wychrypiał. Ja,jak na zawołanie cała zesztywniałam i jęknęłam rozkoszując się przyjemnością rozlewającą się po wszystkich komórkach mojego ciała.
Jego ruchy stopniowo ustawały,a nasze usta ponownie połączyły się w pocałunku.


_____________________________________________________________


Pierwszy rozdział +18 c:
Błagam Was o komentarze,czy blog się podoba,czy rozdziały są dobre,a zwłaszcza, CZY TEN ROZDZIAŁ SIĘ PODOBAŁ !

To jest mega mega ważne c:

Także teraz dziękuję,pozdrawiam cieplutko i miłego ostatniego tygodnia szkoły,zboczuchy x

czwartek, 12 czerwca 2014

Chapter 8

  Stanął zaraz przede mną. Chciałam się wycofać,ale całe moje ciało przeszywał strach. Patrzył na mnie wściekły...ale był w jego oczach jeszcze przebłysk tego kochanego Zayn'a.
Przełknęłam głośno ślinę,bałam się na niego patrzeć,drżały mi nogi.
Zayn zmierzył mnie wzrokiem,przeczesał włosy palcami. Zacisnął na nich pięść i zacisnął powieki. Odliczył szeptem do 10 i spojrzał na mnie. Odetchnął cicho i pogładził dłonią moje ramie. Odsunęłam się o krok w tył,nadal na niego nie patrząc
-Ness...ja...przepraszam-powiedział cicho i zrobił krok w moją stronę. Spojrzałam na niego niepewnie. Teraz jego oczy były normalne. Nie widziałam w nich strasznego morderczego gangstera. Tylko Zayn'a którego znałam najlepiej-jako jedyna. Położył delikatnie dłoń na moim policzku i pogładził go kciukiem
-przepraszam-powtórzył i przytulił mnie mocno. Nie zważałam na jego nieco spocony tors. Pachniał nadal tak samo. Wspaniale.
Objęłam go delikatnie i oparłam głowę o jego klatkę piersiową
-Nic się nie stało....-szepnęłam. Westchnął i przejechał dłońmi po moich plecach.
-Przepraszam że krzyczałem na Ciebie...-odsunęłam się i chwyciłam jego podbródek
-Nic się nie stało,jasne?-zapytałam. Przełknął ślinę,kiwnął głową i uśmiechnął się lekko. Uśmiechnęłam się i poszliśmy na górę.
Zayn się wykąpał,a ja w tym czasie usiadłam z butelką piwa na schodkach na tarasie. Upijałam kolejny łyk,gdy Zayn usiadł obok mnie. Zabrał ode mnie butelkę
-Jesteś za młoda na alkohol-wypił szybko połowę piwa,aż zabrałam mu butelkę
-Mam 18lat,mogę pić-wytknęłam do niego język i wypiłam jeszcze trochę. Widziałam jego nikły uśmiech.
Mogę pić już od 2 lat,ale on i tak ciągle się ze mną droczy. Gdy wypiłam odstawiłam butelkę na bok i spojrzałam na niego
-Zayn...? Powiesz mi co się stało?-zapytałam po chwili. Bałam się zapytać o to,ale musiałam się dowiedzieć. Zayn wziął głęboki oddech i przeczesał wilgotne włosy dłonią.
-Ten Mark z którym się ścigałem-spojrzał na mnie-przed wyścigiem szperał mi w klockach hamulcowych i coś w nich najebał. Ledwo minąłem się ze śmiercią,nie mogłem zapanować nad motorem...-trzymał moją dłoń przez cały czas jak mówił.
-Jak to...ledwo?-czułam gulę w gardle i cisnące się do oczu łzy-dlaczego to zrobił?
-Wygrałem z nim kiedyś na jego terenie. Chciał się zemścić-westchnął. Nie byłam w stanie dłużej powstrzymać łez. Przytuliłam się do niego mocno,rozpłakana.
Mogłam go stracić.
Mógł już nie wrócić.
Im bardziej nad tym myślałam,tym bardziej moczyłam łzami jego świeżą koszulkę.
-Nie płacz Ness...przecież jestem tu. Żyję-szepnął kojąco do mojego ucha. Lekko kołysał naszymi ciałami,aż się uspokoiłam. Odsunęłam się,pogładziłam jego policzek patrząc mu w oczy
-Nie dałabym sobie rady gdybyś nie wrócił-po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Zayn starł ją kciukiem
-Ale wróciłem. Nigdy Cię nie zostawię-zetknął nasze nosy. Oboje zamknęliśmy oczy.
Przez chwilę ciszę zakłócały tylko nasze oddechy
-Gdy nie mogłem zatrzymać motoru...myślałem że to koniec. Ale wtedy pomyślałem,że jesteś tu sama i nie mogę Cię zostawić. Robiłem wszystko co w mojej mocy,żeby zahamować...i wpadłem w drzewo-westchnął cicho-nie mogłem umrzeć. I zostawić Cię samej-chwycił obie moje dłonie.
-Za bardzo Cię kocham,żeby teraz to kończyć-pocałował mnie po tych słowach. Po moich policzkach znów zaczęły płynąć łzy. Puściłam jego dłonie i ujęłam nimi jego twarz,nieco pogłębiając pocałunek.
Czułam rytmicznie bijące jego serce z moim.
Nasze serca się dopełniały,podczas pocałunku czułam się jakby biły zgodnym rytmem.
Który stopniowo przyśpieszał.

piątek, 6 czerwca 2014

Chapter 7

  Po kilku chwilach odsunęłam się i bez słowa położyłam głowę na jego torsie. On zaczął gładzić moje plecy.
Po niewyobrażalnie długiej ciszy,Zayn nareszcie się odezwał
-Też cię kocham Ness-gdyby nie było wtedy tak absolutnej ciszy,nigdy bym go nie usłyszała. Powiedział to bardzo cicho,jakby się bał.
Spojrzałam na niego natychmiast i zetknęłam się z jego spojrzeniem.
-Już od dawna czuję do Ciebie coś więcej,Ness. Ale bałem się...że mnie zostawisz -zamknął oczy i chyba odliczył w myślach do 10. Czyli jednak sie stresuje.
-Chciałem to zostawić w tajemnicy,nie mówić Ci nic. Ale ostatnio nie wytrzymałem. Tyle razy spałaś ze mną,tyle razy miałem ochotę Cię pocałować,powiedzieć że jesteś dla mnie wszystkim...ale nie mogłem-szepnął.
Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Po prostu gładziłam jego lekko zarośnięty policzek. Kochałam jego delikatny zarost.
Albo inaczej.
Kochałam GO.

***
-Idę już!-krzyknął z parteru. Zeszłam po schodach nieco przygaszona,patrząc na niego. Jechał na wyścig motorowy. On miał się ścigać z jakimś Mark'iem...mówił że musi mu znów pokazać kto tu rządzi...coś o zemście...ale nie wiem dokładnie o co chodzi.
Za każdym razem bałam się go wysłać na wyścig. Za każdym razem bałam się,że tak jak Liam.
Wyjdzie i nie wróci...wiem że Liam zginął na akcji. Ale śmierć to śmierć. Nie wiesz kiedy nastąpi.
Liam zginął na akcji,Zayn może zginąć na wyścigu. A nie chciałabym go stracić...nie teraz.
Po kolejnym moim narzekaniu wreszcie go puściłam.
Nie obyło się bez buziaka.
Podszedł i tak po prostu pocałował.mnie.w.usta.
O cholera....to takie świetne uczucie.
Gdy wyszedł,dopiero po paru chwilach ogarnęłam całą sytuację.
I zaczęłam się cholernie martwić.
Zawsze w takich chwilach siedziałam u siebie w pokoju i po prostu grałam na keyboardzie albo gitarze...niestety nie mam więcej instrumentów w domu.
Umiem grać na gitarze klasycznej i akustycznej...chociaż w sumie to żadna różnica. No poza dźwiękiem.O wiele wolę gitarę akustyczną...może dlatego że tę gitarę dostałam od Liam'a. Była to moja pierwsza gitara,dostałam ją na urodziny gdy zamieszkaliśmy z Zayn'em. To jest jego stara gitara. Grywał na niej w domu dziecka.
I mam keyboard. To wszystko. A umiem grać na pianinie,fortepianie,skrzypcach,harfie i bongosach...uczyłam się gry w liceum muzycznym z którego zrezygnowałam po śmierci Liam'a.
Po prostu nie potrafiłam tak być,i udawać że jest okej. Byłam psychicznym trupem.
Ale wracając do tematu-bo chyba za bardzo się rozgadałam.
Usiadłam na kanapie w salonie i niemal zaczęłam obgryzać paznokcie ze strachu.
Bałam się o niego.
Tak cholernie się bałam że go stracę...i nie miałam nic co odciągnęłoby mnie od tej myśli
-Będzie dobrze Ness...on wróci-szepnęłam po jakimś czasie,tuląc jego poduszkę do siebie.
Błądziłam po domu,kładłam się w ogrodzie w każdym możliwym miejscu.
Na trawie,na leżaku,na hamaku-wszędzie.
Po dwóch godzinach jego nieobecności zaczęłam szukać pocieszenia w kuchni. Znalazłam sos czekoladowy w lodówce,a z racji że nie koniecznie byłam głodna,to wzięłam tylko ten sos i usiadłam po turecku na kanapie. W telewizji leciał jakiś stary film,szczerze mówiąc nawet nie wiem jaki bo nie oglądałam.
Zaczęłam dosłownie wlewać sobie sos do ust. Wyciskałam go z buteleczki do ust. Był pyszny,czekoladowy,słodki i odciągający od złych myśli. Po prostu pocieszający.
Nie wiem jak czekolada to robi,ale jest w tym bardzo dobra.
Włączyłam sobie jakąś komedię i wsysając sos,oglądałam w skupieniu.

Zayn wrócił dopiero gdy film się kończył,czyli po kolejnych dwóch godzinach.
A mi już dawno skończył się sos.Ugh.
Gdy tylko usłyszałam gasnący silnik motoru przed domem zerwałam się z miejsca i podbiegłam do drzwi.
Wszedł do środka.
Od razu widziałam,że kipiał ze złości.
Przegrał.
-Zayn...wszystko okej?-zapytałam cicho,gdy przeszedł obok mnie obojętnie. Nie odzywał się.
-Zayn rozmawiaj ze mną!-podeszłam do niego i położyłam dłoń na jego ramieniu. Błagam niech się odezwie...
-Zayn-szepnęłam błagalnie-prosze,usiądźmy i powiedz co się stało-patrzę na jego ramie,gładząc je.
On,nagle,odwrócił się do mnie przodem. Miał zaciśniętą szczękę przez co jego kości policzkowe były mocno widoczne,jego oczy były niemal czarne. Był wkurwiony. Ostro.
-Nie mam ochoty gadać,rozumiesz?-warknął,prawie krzycząc-zostaw mnie kurwa w spokoju! Nie możesz zrozumieć że chce tylko jebanego spokoju?! Ja pierdole,czemu wszyscy wjebujecie mi się na głowę! Spierdalaj Ty i cała reszta tych posrańców!-krzyknął i odepchnął mnie na bok i poszedł do piwnicy gdzie miał worek treningowy.Kiedyś opowiadał,że jako nastolatek chodził na boks i dlatego jest tam worek.
Osunęłam się plecami po ścianie i usiadłam na ziemi nieco podkulając nogi.
Coś musiało się stać bo nigdy tak nie reagował na przegraną.
Nie w stosunku do mnie.
Był zły.
Wściekły,tak.Był wściekły za każdym razem gdy przegrał wyścig-co zdarzało się bardzo rzadko-i owszem,krzyczał na mnie. Ale teraz,byłam przerażona. Dodatkowo,odezwał się do mnie...jakbym była nikim.
Rozumiem jego złość
Ale dlaczego krzyczał na mnie? I to jeszcze....tak?
Wiem że przegrał,ja rozumiem. Ale nie musi się wyładowywać na mnie.
Gdy długo nie wychodził z piwnicy,postanowiłam pójść do niego. Nie zostawię tak tej sytuacji.
Zeszłam na dół po stromych schodkach i stanęłam w drzwiach piwnicy,gdzie mogłam obserwować Zayn'a.
Był porywczy,nieokiełznany. Widziałam jego złość w oczach,gdy uderzał bez opamiętania w worek.
Nie miał na sobie koszulki,na jego torsie tworzyły się kropelki potu. Włosy były poburzone,co jest zupełnie nie w jego stylu.
Obserwowałam jak atakuje worek z niezwykłą zawziętością. To nie był Zayn którego znałam.
I to nie był ten sam Zayn który kilka godzin wcześniej wyznał mi miłość. Teraz zatapiał się w swojej mroczniejszej części. Której nie lubiłam. Wręcz się jej bałam.
Gdy widziałam jak agresywny potrafi być,zaczęłam się wycofywać.
Lecz nagle on się zatrzymał i spojrzał na mnie.
Jego oczy...jego wzrok mnie przeraził. Patrzył tak,jakby chciał mnie co najmniej zabić. Tu i teraz.
Serce momentalnie mi stanęło,gdy zaczął iść powoli w moją stronę