czwartek, 12 czerwca 2014

Chapter 8

  Stanął zaraz przede mną. Chciałam się wycofać,ale całe moje ciało przeszywał strach. Patrzył na mnie wściekły...ale był w jego oczach jeszcze przebłysk tego kochanego Zayn'a.
Przełknęłam głośno ślinę,bałam się na niego patrzeć,drżały mi nogi.
Zayn zmierzył mnie wzrokiem,przeczesał włosy palcami. Zacisnął na nich pięść i zacisnął powieki. Odliczył szeptem do 10 i spojrzał na mnie. Odetchnął cicho i pogładził dłonią moje ramie. Odsunęłam się o krok w tył,nadal na niego nie patrząc
-Ness...ja...przepraszam-powiedział cicho i zrobił krok w moją stronę. Spojrzałam na niego niepewnie. Teraz jego oczy były normalne. Nie widziałam w nich strasznego morderczego gangstera. Tylko Zayn'a którego znałam najlepiej-jako jedyna. Położył delikatnie dłoń na moim policzku i pogładził go kciukiem
-przepraszam-powtórzył i przytulił mnie mocno. Nie zważałam na jego nieco spocony tors. Pachniał nadal tak samo. Wspaniale.
Objęłam go delikatnie i oparłam głowę o jego klatkę piersiową
-Nic się nie stało....-szepnęłam. Westchnął i przejechał dłońmi po moich plecach.
-Przepraszam że krzyczałem na Ciebie...-odsunęłam się i chwyciłam jego podbródek
-Nic się nie stało,jasne?-zapytałam. Przełknął ślinę,kiwnął głową i uśmiechnął się lekko. Uśmiechnęłam się i poszliśmy na górę.
Zayn się wykąpał,a ja w tym czasie usiadłam z butelką piwa na schodkach na tarasie. Upijałam kolejny łyk,gdy Zayn usiadł obok mnie. Zabrał ode mnie butelkę
-Jesteś za młoda na alkohol-wypił szybko połowę piwa,aż zabrałam mu butelkę
-Mam 18lat,mogę pić-wytknęłam do niego język i wypiłam jeszcze trochę. Widziałam jego nikły uśmiech.
Mogę pić już od 2 lat,ale on i tak ciągle się ze mną droczy. Gdy wypiłam odstawiłam butelkę na bok i spojrzałam na niego
-Zayn...? Powiesz mi co się stało?-zapytałam po chwili. Bałam się zapytać o to,ale musiałam się dowiedzieć. Zayn wziął głęboki oddech i przeczesał wilgotne włosy dłonią.
-Ten Mark z którym się ścigałem-spojrzał na mnie-przed wyścigiem szperał mi w klockach hamulcowych i coś w nich najebał. Ledwo minąłem się ze śmiercią,nie mogłem zapanować nad motorem...-trzymał moją dłoń przez cały czas jak mówił.
-Jak to...ledwo?-czułam gulę w gardle i cisnące się do oczu łzy-dlaczego to zrobił?
-Wygrałem z nim kiedyś na jego terenie. Chciał się zemścić-westchnął. Nie byłam w stanie dłużej powstrzymać łez. Przytuliłam się do niego mocno,rozpłakana.
Mogłam go stracić.
Mógł już nie wrócić.
Im bardziej nad tym myślałam,tym bardziej moczyłam łzami jego świeżą koszulkę.
-Nie płacz Ness...przecież jestem tu. Żyję-szepnął kojąco do mojego ucha. Lekko kołysał naszymi ciałami,aż się uspokoiłam. Odsunęłam się,pogładziłam jego policzek patrząc mu w oczy
-Nie dałabym sobie rady gdybyś nie wrócił-po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Zayn starł ją kciukiem
-Ale wróciłem. Nigdy Cię nie zostawię-zetknął nasze nosy. Oboje zamknęliśmy oczy.
Przez chwilę ciszę zakłócały tylko nasze oddechy
-Gdy nie mogłem zatrzymać motoru...myślałem że to koniec. Ale wtedy pomyślałem,że jesteś tu sama i nie mogę Cię zostawić. Robiłem wszystko co w mojej mocy,żeby zahamować...i wpadłem w drzewo-westchnął cicho-nie mogłem umrzeć. I zostawić Cię samej-chwycił obie moje dłonie.
-Za bardzo Cię kocham,żeby teraz to kończyć-pocałował mnie po tych słowach. Po moich policzkach znów zaczęły płynąć łzy. Puściłam jego dłonie i ujęłam nimi jego twarz,nieco pogłębiając pocałunek.
Czułam rytmicznie bijące jego serce z moim.
Nasze serca się dopełniały,podczas pocałunku czułam się jakby biły zgodnym rytmem.
Który stopniowo przyśpieszał.

1 komentarz:

  1. To był bardzo słodki rozdział. Troszkę krótki. Czekam NA nn! :):):)

    OdpowiedzUsuń