sobota, 31 maja 2014

Chapter 6

      Kiedy się obudziłam,zaczęłam z zamkniętymi oczyma błądzić dłonią po łóżku w poszukiwania znajomej dłoni. Napotkałam tylko chłodną pościel,więc otworzyłam oczy. 
Zayn'a nie było obok,a po chłodnej poduszce mogłam stwierdzić że nie ma go już od dłuższego czasu. Zwlokłam się z łóżka po kilku minutach i w bosych stopach zeszłam po starych,drewnianych schodach w poszukiwaniu mojego "przyjaciela"...bo chyba jest kimś więcej.
Znalazłam go po 10min.
Lenił się na tyłach ogrodu na hamaku. Jadł kanapki i coś czytał.

Zayn czytał.
Myślałam,że nienawidzi książek...
Podbiegłam szybko do niego i popchnęłam go,na co tylko lekko się zakołysał.
Spojrzał na mnie szybko i się roześmiał. No super
-hej śpiochu-usiadł i odłożył książkę na trawę. Z tego co zdążyłam zauważyć,było to "Smiley's People", ale nie mam pewności. Ale...czemu Zayn czyta książkę-a zwłaszcza taką?

-Długo spałaś-zerknął na swój czarny zegarek na nadgarstku-jest już 10. Chyba miałaś ładny sen,co?-postawił talerzyk z kanapkami na książke i wskazał swoje kolana. Usiadłam na nich bokiem z uśmiechem.
-Tak...śnił mi się Liam-powiedziałam cicho- i Ty-dodałam niepewnie i jeszcze ciszej.
-Ja?-zaśmiał się i ponownie wziął talerzyk do ręki.
Tak,śnił mi się Zayn. Przez rozmyślenia przed snem,przyśnił mi się Zayn. Całujący się ze mną.
Nie.
Ness przestań
-Ja?-zaśmiał się. oh shut up-a dokładniej?-podsunął mi kanapki pod nos. Wzięłam jedną z jajkiem

-Tak....nie pamiętam już-bąknęłam u szybko ugryzłam kanapkę. Błagam niech się nie dopytuje. 
Chyba czytał mi w myślach,bo wziął ostatnią kanapę i zaczął jeść. 
To była pierwsza od dawna tak niekomfortowa cisza pomiędzy nami.
Żadne z nas nie odzywało się jeszcze długo po zjedzeniu kanapek.
Po prostu położyliśmy się na hamaku,ja ułożyłam się na Zayn'ie który mnie objął i lekko rozhuśtał. I tak leżeliśmy. W kompletnej ciszy.
Podniosłam lekko głowę żeby go zobaczyć i spotkałam się z jego spojrzeniem. 
Przybliżyłam sie nieco do jego twarzy,nie spuszczając wzroku z jego oczu.
Nie zorientowałam się nawet,kiedy zaczęliśmy się całować. To było uczucie...nie możliwe do opisania.
Odwzajemniałam każdy jego czuły i delikatny pocałunek.
Było wręcz idealnie. 
Zayn gładził delikatnie dłońmi moje plecy i talię.
Ujęłam jego policzki w dłonie czując lekki zarost na jego szczęce.
Nie przerywaliśmy pocałunku. Chciałam żeby trwał on wieczność. 
Jeszcze nigdy nie czułam się tak wspaniale jak w tej chwili. Nie myślałam o niczym,tylko o jego dłoniach i miękkich wargach.
Boże.
Całowałam się z Zayn'em.
Gdy oderwaliśmy się od siebie oparłam nasze czoła. Mogłam słyszeć jego szybki pomimo spokojnego pocałunku oddech. Jego serce tak samo jak moje biło niesamowicie mocno w tamtej chwili.

-Kocham Cię-wydarło się z moich ust pomiędzy głębokimi oddechami.
Wyczułam jego szeroki uśmiech,nie odpowiedział tylko znów mnie pocałował.
Nie odpowiedział.
Dlaczego mi nie odpowiedział?
Może jednak mnie nie kocha tak jak myślałam.
A jeśli zniszczyłam naszą przyjaźń?
Cholera jasna,Ness ty idiotko.

wtorek, 20 maja 2014

Chapter 5

   W najmniejszym stopniu nie wiedziałam jak mam zareagować. Czułam coś więcej do Zayna i dobrze to wiedziałam...ale nie mogłam tego zrobić. Nie teraz.
Położyłam dłonie na jego torsie i odsunęłam go,przerywając nieodwzajemniony pocałunek. Widziałam smutek w jego oczach,który po chwili zniknął za maską obojętności. Nienawidziłam gdy ukrywał uczucia. 
-Ja...Zayn...-próbowałam wydusić z siebie cokolwiek,ale tylko się jąkałam i nie wychodziła z tego żadna składna wypowiedź. On westchnął gorzko i po prostu objął mnie delikatnie. Tego było mi trzeba-przyjaciela. Nie chciałam psuć tego co jest między mną i Zaynem. Może nie jesteśmy "typowymi przyjaciółmi",ale on rozumie mnie całkowicie...jako jedyny próbował i nadal próbuje mnie rozumieć. Pocałował mnie...więc chyba odwzajemnia to,co ja czuję gdzieś głęboko...prawda?
Ale jednak mimo to,wolę teraz to ominąć,nie rozwijać tematu.
Kiedy indziej.
Teraz nie jestem w stanie. 
Gdy pozbierałam się w duchu zaczęłam cicho mówić do niego
-Zayn,to nie jest...
-Wiem,to nie jest dobry moment. Przepraszam,nie powinienem. Nie chcesz,szanuję to.Rozumiem-gładził moje plecy,jak to miał w zwyczaju. Nie,on nie rozumie. Spojrzałam na niego,chciałam wytłumaczyć....ale wydukałam tylko ciche 'przepraszam' i wtuliłam policzek w jego tors. 
Chcę żeby mnie całował.
Chcę czuć jego usta.
Chcę żeby mówił że mnie kocha.
Ale nie chcę żeby to psuło nasze relacje. Za bardzo mi na nim zależy i...jeśli jednak by nam nie wyszło,nie chcę tracić jedynej osoby która przy mnie została.
Nie mogę zostać sama.

Długo leżeliśmy w milczeniu.Opierałam czoło o jego klatkę piersiową,czując jego szybko bijące serce. 
Cholera,kocham to serce.

***

Następnego dnia Zayn był nieco struty. Wiedziałam,że to przeze mnie.
Było mi z tym źle,ale nic nie mówiłam.
Nie chciałam do tego wracać.

Prawie wcale ze sobą nie rozmawialiśmy. Wieczorem,gdy słońce zachodziło,usiadłam na tyłach domu i zanurzyłam nogi w letniej wodzie małego basenu. Oparłam się rękoma za sobą,odchyliłam plecy i zamknęłam oczy. Po tym dniu chciałam się nieco odprężyć.

Nagle usłyszałam cichy plusk obok. Otworzyłam oczy,obok mnie siedział Zayn z nogami w wodzie. Patrzył na mnie.
Wyprostowałam się,spojrzałam na swoje stopy pod wodą i zaczęłam lekko nimi poruszać. On się nie odzywał,tylko naśladował moje ruchy. 
Zaczęliśmy machać nogami coraz mocniej,aż zwykłe przebieranie nogami w wodzie przerodziło się w wojnę na chlapanie. Byłam już cała mokra,tak samo jak on. Śmialiśmy się głośno,aż on położył dłoń u dołu moich pleców i wepchnął mnie do wody. Krzyknęłam,złapałam za jego koszulkę i pociągnęłam go za sobą.
Oboje zanurkowaliśmy pod wodę. Gdy wynurzyłam się na powierzchnię odgarnęłam włosy z twarzy i wybuchnęłam śmiechem. Musiałam stać na palcach,żeby móc trzymać głowę w pełni na powierzchni. Zayn podpłynął do mnie pod wodą i wynurzył się tuż przed moim nosem. Jemu woda sięgała nieco niżej niż do ramion.
Czemu on musi być taki wysoki? Ugh
Spojrzałam na niego błagalnie na co tylko się roześmiał i obrócił tyłem do mnie. Złapałam jego ramiona,podskoczyłam i podparłam się na nich. On złapał moje uda i pomógł mi się usadowić na jego plecach. 
Uwielbiam jak nosi mnie "na barana".

Uwielbiam wszystkie chwile takie jak te.
Zayn zaczął się zniżać do wody,na co zaczęłam się śmiać i wiercić.
-Zayn nie! Nie zanurzaj sie!-wręcz piszczałam śmiejąc się. 
Gdy on był  już cały pod wodą,a woda sięgała mi do obojczyków-nagle podskoczył i wynurzył się. Prawie spadłam z jego pleców,więc mocno objęłam go w szyi
-Księżniczko,nie uduś mnie-chwycił moje dłonie i lekko rozluźnił uścisk.
-Sorry-bąknęłam i oparłam brodę na jego głowie-przepraszam za to wczoraj...

-Ness,przestań. Nie wracajmy do tego,okej? Ja rozumiem,nie musimy o tym rozmawiać-pogładził moje łydki.
Próbowałam jeszcze coś powiedzieć,ale mnie uciszał.
Czemu on zawsze musi tak kończyć temat? Kurwa no!

***

Chciałam położyć się w innym pokoju tej nocy. Ale nie dość,że nie znalazłam odpowiedniego (bo nie chciałam spać w starej sypialni Liv i jego rodziców. Czułabym się co najmniej dziwnie),to jeszcze bałam się bać sama.
Ostatecznie znowu wylądowałam z Zaynem w jednym pokoju. Ale to w sumie dobrze. Lubie gdy mnie przytula.
Może jeszcze wezmę się na odwagę i powiem mu co czuję?

Powiem mu.

Ale nie teraz...
Nie dam rady.

niedziela, 18 maja 2014

Chapter 4

 Zayn po całej tej sytuacji zabrał mnie do Bradford. Mieszkał tam gdy był mały.
Posiadłość znajduje się praktycznie na pograniczu miasta,w niemal pustej okolicy. Jest to willa,stary dworek z ogromnym,pięknym ogrodem z wieloma starymi drzewami. Dom stoi pusty od śmierci jego rodziców i siostry którzy zginęli w wypadku samochodowym gdy Zayn miał 21 lat. Czyli prawie 6 lat,jednak nadal za nimi tęskni co jest zrozumiałe. Przez te 10 lat on mieszkał w Londynie i wynajmował jakieś firmy żeby nie zapuścić domu.
To był dobry pomysł,bo dom jest pięknie wyczyszczony,a w ogrodzie tętni życiem i kolorami.

Byłam w tym miejscu tylko raz. Po śmierci Liama,gdy Zayn wyciągnął mnie po 2 miesiącach z domu. Zabrał mnie tu motorem i opowiedział o wszystkim.
Tym razem przyjechaliśmy tu autem. Oczywiście Zayn zrobił mi niespodziankę i zabrał mnie tam bez wcześniejszego uprzedzenia. W związku z czym nie wzięłam swoich ubrań.
Zayn i jego pieprzone niespodzianki.

Od mojej ostatniej wizyty w tym domu nic się nie zmieniło. Wszędzie jest taki sam wystrój,wszystko jest klasyczne,dość stare. Ale piękne. Sypialnia jego rodziców i jego siostry Liv nadal jest tak samo zaaranżowana. Boi się tam cokolwiek zmieniać
Zaprowadził mnie do jej pokoju i pokazał piękną,drewnianą szafę pełną ubrań Liv. Powiedział,że mogę je nosic
-Jeśli mają być noszone przez kogokolwiek,chcę żebyś była to Ty-powiedział cicho,otwierając szafę. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem,przejrzałam spokojnie ubrania nie robiąc bałaganu i mocno go przytuliłam
-Dziękuję Zayn-szepnęłam,mocno go tuląc. Objął mnie delikatnie i oparł brodę na mojej głowie. Trawiliśmy w tej pozycji dłuższą chwilę,po czym odsunęłam się i zamknęłam cicho szafę. Wydała z siebie skrzypienie na które uśmiechnęłam się lekko. Uwielbiam stare meble.

***

Położyliśmy się w jego starym pokoju który był urządzony bardziej nowocześnie. Widać,że go remontował bo wyglądał inaczej niż rok temu. 
Ubrałam do snu jego koszulkę która co prawda była mniejsza od koszulki Liama,ale na szczęście zakrywała mój tyłek.
Położyłam się szybko w jego podwójnym łóżku i przykryłam kołdrą po szyję. Zayn dołączył do mnie po chwili w samych dresach. Lubiłam jego "piżamę" składającą się tylko z bawełnianych,szarych dresów. Położył się na boku,patrząc na mnie. Również położyłam się bokiem,on zaczął kreślić kółka na moim ramieniu z którego zsunął się krótki rękawek koszulki. Patrzył na swój krążący po mojej skórze palec,ja dokładnie lustrowałam jego twarz.
Zayn przerwał nasze długie milczenie
-Nigdy bym sobie nie wybaczył gdyby coś Ci się stało-spojrzał w moje oczy. Nigdy nie mogłam niczego z nich wyczytać. Zawsze były ciemne,niemal czarne. Teraz były ciepłe,jasne brązowe....piękne.
Ness,przestań.
-Nie przeżyłbym,jeśli chociażby Cię tknęli...nie przeżyłbym kolejnej straty kogoś bliskiego-szepnął-zwłaszcza jeśli chodzi o Ciebie,Ness-zaczesał pasemko moich włosów za ucho i kciukiem przejechał po mojej kości policzkowej. Byłam zbyt oszołomiona...oczarowana jego delikatnością. Nie potrafiłam wykrztusić nawet słowa.
W pewnym momencie stało się coś,czego nigdy bym się nie spodziewała.

Zayn mnie pocałował. 

wtorek, 13 maja 2014

Chapter 3

 Przez następne kilka dni Zayn łaził za mną jak cień. Nie wiem o co mu chodzi,ale to było podejrzane.
Ale ok,jest dziwny więc starałam się to ignorować-w sensie brak przestrzeni osobistej.
Przez te trzy dni spałam z nim,bo tylko wtedy przesypiałam całą noc. Gdy mnie przytulał.
Przy nim czuję się ciepło i bezpiecznie.

Powiedział że musi wyjechać na trzy dni.Nie chciał mi dokładnie powiedzieć o co chodzi. Wiem,że ma jechać do Slough.
Oczywiście podsłuchałam jego rozmowę z resztą gangu. Ci co zabili Liama,są aktualnie w Slough. Zayn zna ich aktualną kwaterę i znajdzie ich. Gdy będzie miał dokładnie namiary reszta do niego przyjedzie.
Super.
Ness znowu będzie sama w domu.

***
Postawił swoją sportową torbę przy drzwiach i spojrzał na mnie troskliwie
-cały czas bądź w domu,nie wychodź,nie otwieraj drzwi,dzwoń jak coś się bedzie działo...w ogóle dzwoń o każdej porze dnia i nocy,okej?-mówił jakby się czegoś bał. Miał takie...smutne oczy-wrócę zanim się obejrzysz
-Ty dzwoń do mnie co wieczór,pamiętaj-podeszłam bliżej i przytuliłam go.Objął mnie tak delikatnie.Jak zawsze. Uwielbiam gdy mnie przytula,staje się wtedy momentalnie innym Zayn'em
-będę tęsknić-szepnęłam cicho,na co on mocniej mnie objął i przycisnął usta do mojej głowy
-ja też będę tęsknił...-westchnął i lekko się odsunął. Pożegnaliśmy się i odjechał.
Reszta gangu była na jakiejś pierdolonej akcji,więc poszłam do pokoju i wzięłam się za naukę nowej piosenki na gitarze.

Przez kolejne dwa dni nie działo się nic ciekawego.Każdego wieczoru gdy kładłam się do łóżka Zayna,od do mnie dzwonił. Zawsze o tej samej godzinie - 0:00.
Rozmawialiśmy do 01:00 i szliśmy spać.

***

Następnego dnia miał wracać Zayn. Już nie mogłam się doczekać.
Z racji że to ostatni dzień wolności bez Zayn'a to wszyscy poszli do klubu o 10 p.m
O 11 p.m weszłam do pokoju Zayn'a żeby podłączyć telefon do prądu. Gdy już szłam do jego łazienki usłyszałam głośne walenie do drzwi. Jakby ktoś chciał je wyważyć.
Na szczęście zamknęłam je na wszystkie zamki i zasuwki.
Nagle usłyszałam męskie wołanie
-nadszedł czas,suko!-ryknął.
Nie.
Przyszli. Po mnie.
W panice stanęłam jak wryta. W drzwi uderzało jakby kilka osób. Słyszałam kilka męskich,ochrypniętych głosów.
W takim momencie cholernie żałowałam że mieszkamy w takiej osamotnionej okolicy. Ja pierdole.
Po chwili zeszłam na ziemię,zamknęłam na klucz drzwi pokoju.
Zapłakana usiadłam pod ścianą i chwyciłam telefon. Trzęsącymi się dłońmi wybrałam numer Zayn'a.
Odebrał jak zawsze-po pierwszym sygnale.

Zayn

Ness zadzwoniła do mnie o godzinę przed ustaloną wcześniej godziną rozmowy. Odebrałem od razu.
Jechałem akurat do Wembley,bo dostałem nowe namiary. Czy ten pierdolony gang nie umie się zdecydować?
Nie ważne. Byłem już prawie na miejscu.Odebrałem telefon i ustawiłem na rozmowę samochodową-przez głośniki w aucie.
-no hej księżniczko,jak tam?
-Zayn,wracaj-usłyszałem jak płacze.Była przerażona.Zacisnąłem dłonie na kierownicy i przyśpieszyłem
-Vanessa,czemu płaczesz? Co się dzieje?-spytałem próbując opanować panikę.
-Oni tu są. Zabiją mnie-załkała niekontrolowanie.Natychmiast skręciłem i jechałem w stronę autostrady do Londynu.Przekroczyłem prędkość conajmniej dwukrotnie,ale miałem to w chuju.
-Nikt cię nie zabije Ness,błagam nie płacz. Gdzie jest reszta?
-W klu-klubie-zająkała się.Nagle pisnęła cicho,usłyszałem niezrozumiały krzyk i łomot.Mówiłem kurwa że nie mają jej zostawiać samej w domu jak mnie nie będzie. Zajebię ich wszystkich.
-Ness,uspokój się. Powiedz mi gdzie jesteś-starałem się zachować spokój,jechałem zajebiście szybko. Wjechałem na autostradę.
-W twoim pokoju-szepnęła i pociągnęła nosem.
-Okej,podejdź do szafy. W dolnej szufladzie pod koszulkami jest broń. Pistolet,naładowany-słyszałem jak otwiera szufladę.
-A...ale Zayn,ja nie...-jej oddech był nierównomierny i nie mogła wydusić słowa.
-Wiem że nie umiesz,ale chcę żebyś miała...On jest naładowany,tylko naciśniesz spust i wystrzeli. Więc uważaj proszę.
Gdy potwierdziła że już ma pistolet poinstruowałem ją do mojej łazienki. Miałem tam takie zajebiste przejście do piwnicy. Pod małym dywanem jest taka metalowa powłoka,i tam są schodki prowadzące prosto do niej. Zajebisty pomysł,wiem.
Gdy Ness była już w piwnicy,kazałem jej zostać w głównym pomieszczeniu z planem miasta i kanapami. Tam była najbezpieczniejsza.
Do piwnicy żeby wejść,trzeba wpisać kod żeby otworzyły się metalowe drzwi- niezniszczalne. Mamy tam zbyt dużo planów żeby pozwolić sobie na zwykłe drzwi do piwnicy.
-Za nie całe 2 godziny będę na miejscu,siedź tam cały czas i zaklucz te drzwi którymi weszłaś do piwnicy na wszystkie 4 zamki. Nie dostaną się tam obiecuje. Zadzwonię po Jake'a i przyjadą tam. Ness,teraz się rozłączę-mówiłem spokojnie,pędząc autostradą.
Po jeszcze około minutowej rozmowie rozłączyłem się i zadzwoniłem do tego zjeba. Był w tym pieprzonym klubie z resztą gangu. Opierdoliłem go,przedstawiłem sytuację i kazałem wracać do domu.

***

Byłem na miejscu w krótszym czasie niż się tego spodziewałem. W domu panowała totalna masakra. Drzwi frontowe były wyważone,w środku był kompletny rozpierdol,pełno potłuczonych rzeczy,krwi i dowodów walki.
Moi ludzie zabili kilku z tamtego gangu. Szef z (podobno) dwoma przydupasami uciekli. I dwóch nam zostało.
Nakazałem Matt'owi i Harry'emu wywieźć ich do lasu. Tam mieli wyciągnąć z nich wszystkie informacje o kwaterach i zabić.

Następnym punktem była piwnica.
Biegłem tam na złamanie karku. Otworzyłem drzwi i zbiegłem do środka. Panowała tam kompletna ciemność.
-Ness?-szepnąłem nieco zaniepokojony.Usłyszałem szmer i zobaczyłem poruszającą się postać w kącie pokoju.
-Zayn...-szepnęła drżącym i płaczliwym głosem. Włączyłem jedną z trzech lamp na suficie i dostrzegłem ją. Miała spuchnięte policzki i trzęsła się ze strachu trzymając kurczowo pistolet w dłoniach. Podszedłem bliżej,kucnąłem przed nią i delikatnie zabrałem jej pistolet. Gdy odłożyłem go na bok,ona nagle przytuliła się do mnie i wybuchnęła płaczem. Objąłem ją mocno i zacząłem delikatnie kołysać naszymi ciałami.
-Już dobrze Ness...jestem tu,już dobrze. Jesteś bezpieczna-szepnąłem ciepło i cmoknąłem jej głowę. Siedzieliśmy tak na ziemi przez kilka minut,aż się uspokoiła.

________________________________________________________

Hej Wam :D
Pierwsza notka huhuhu,okej.
Chciałam tylko poprosić Was o komentowanie :)
Bo widzę wyświetlenia bloga,wyświetlenia rozdziałów...a komentarzy żadnych.
Chciałabym mieć pewność że komukolwiek to się podoba.
Nawet sobie nie wyobrażanie ile radości i motywacji daje taki komentarz.
Dla Was to dosłownie chwila,a dla mnie wiele radości.
Także....to wszystko.
Mam nadzieję,że rozdział się podoba x
BUZIAKI XXXXXXXX

CZYTASZ=KOMENTUJ

niedziela, 11 maja 2014

Chapter 2

Takie wiadomości dostawałam regularnie przez następny tydzień.
Nie mówiłam nic ekipie,a tym bardziej Malikowi bo chyba by oszaleli.Wolałam zostawić to dla siebie. Czułam się bezpiecznie bo Zayn ciągle kręcił się obok. Miał dobry humor,więc nie było powodu żeby go denerwować. Lecz przez ten tydzień dręczyły mnie koszmary. Albo że oni mnie dopadają,lub Liam. Lubiłam sny z Liam'em...ale te mnie przerażały.
Były to sceny jego ostatniej akcji z mojej wyobraźni. Nie przespałam żadnej całej nocy od tygodnia.
Ta noc zapowiadała się podobnie.Położyłam się spać o północy jak to miałam w zwyczaju.

Zayn

Około 3 w nocy usłyszałem przeraźliwy krzyk. Wyrwał mnie z mojego snu,usiadłem nieco wkurwiony na łóżku. Krzyk nie ustawał.

-Ness-szepnąłem i zerwałem się pędem z łóżka. Wpadłem do jej pokoju otwierając je zapasowym kluczem. Od czasu śmierci Liam'a często zaklucza się w nim. Zwłaszcza na noc.
Podszedłem do jej łóżka i lekko nią potrząsnąłem,po czym usiadłem na jego brzegu.
-Ness,obudź się,ćśś,jestem tu-mówiłem do niej nieco spanikowany,ona nagle otworzyła oczy,spojrzała na mnie i od razu się rozpłakała. Usiadła i nagle się do mnie przytuliła....nie byłem przygotowany na takie coś,ale przytuliłem ją.
Zacząłem gładzić jej plecy. Nienawidzę gdy Ness płacze...ma za piękne oczy żeby płakać.
Uspokoiła się w moich ramionach. Siedzieliśmy tak chwilę w zupełnej ciszy,lekko kołysałem naszymi ciałami.
Vanessa przerwała ciszę swoim przerażonym szeptem
-Mogę spać dzisiaj u ciebie?-zapytała mnie niepewnie. Od razu przytaknąłem. Po śmierci jej brata często spała ze mną. Tylko mi,nie wiedzieć czemu ufała. Wstaliśmy i poszliśmy do mojego pokoju. Gdy już się położyliśmy i przykryliśmy Ness wtuliła się we mnie. Cholernie dziwne uczucie. Nie odzywała się,po prostu się wtulała w mój nagi tors. Uśmiechnąłem się pod nosem,objąłem ją jedną ręką i ponownie zacząłem gładzić jej plecy.
-Co Ci się śniło?-szepnąłem.
Opowiedziała mi o Liamie,o morderstwie...zamknąłem oczy żeby się nie rozryczeć. Liam był moim najlepszym kumplem. Na chuja wysłałem go na tę akcję? To on powinien być teraz tutaj,nie ja.
Od jego śmierci ciągle mnie to dręczy.
To ja powinienem tam zginąć.
Odetchnąłem głęboko i cmoknąłem jej głowę. Jej włosy pachniały tak słodko-jak to Ness. Jest bardzo urocza,ale potrafi cholernie zaleźć za skórę. Gdy z Liamem się wprowadzili do naszej willi uważałem ją za wkurwiającą i pyskatą gówniarę. Ale po jakimś czasie w miarę ją polubiłem. Gdy jej brat zginął poczułem że to ja powinienem się nią opiekować-z racji że byłem jego najlepszym przyjacielem. Taki odruch.
I od tamtego czasu jesteśmy blisko ze sobą. Można powiedzieć że bardzo polubiłem Ness.
Bardzo-jeśli rozumiecie co mam na myśli.
Staram się to ukrywać. Miłość jest niepodobna do mojego charakteru.Jestem kurwa Zayn Malik. Ja nie mam dziewczyny i nie kocham.
A jednak. Ja pierdolę. Przez Ness często nie mogę normalnie funkcjonować. Jak na przykład teraz,gdy przytula się do mnie.
Nawet nie wyobrażacie sobie jak ciężko jest być mną w takich momentach. No ale chuj.
Ness zasnęła,kurczowo się przytulając do mnie. Uroczo.
Ale zastanawia mnie jedna rzecz...nie miała koszmarów od pół roku...coś musiało je wywołać. Ona nie miewała ich od tak.
Musiało coś się stać.
A ja muszę się dowiedzieć co.

sobota, 10 maja 2014

Chapter 1

 Siedzę w moim pokoju,jak praktycznie każdego wieczoru i gram na keyboardzie.
Reszta jak zwykle wybyła do jakiegoś klubu się zabawić i zrobić aferę. Usłyszałam zamaszyście zamknięte drzwi frontowe i przestałam grać.
-Ness?!-krzyknął Zayn. Nie można jakoś milej? Zeszłam na dół od niechcenia i stanęłam przy schodach,patrząc na niego.
-Czego?-mruknęłam. Spojrzał na mnie i odetchnął. Coś było nie tak.
-Nic,sprawdzam czy jesteś-odparł,jakby nigdy nic. Taa...kiepski z Ciebie aktor,Malik. Poszłam do kuchni i wyjęłam butelkę wody z lodówki.
-Czemu wróciłeś tak szybko?-zapytałam,nawet na niego nie patrząc. Usiadł przy blacie na wysokim krześle barowym i poprawił swoją skórzaną kurtkę. Nie odpowiedział mi. Fajnie,znowu ignorowanie mnie.
Super.
Wypiłam trochę wody z butelki,odetchnęłam z ulgą i schowałam zakręconą butelkę do lodówki. Przeszłam obok niego,lecz nagle się zatrzymałam i spojrzałam na niego.
-powiedz mi gdzie byłeś-powiedziałam spokojnie.-bo Connie mówiła że nie idziesz z nimi. Gadaj-przyglądam mu się uważnie. On zamknął oczy na moment,spojrzał na mnie nieco wkurzony. Boże facet,nie denerwuj się tak szybko.
-Nie Twój zasrany interes-warknął i wstał ze stołka.
-Boże Zayn! To,że nie jestem w gangu to nie znaczy że nie mogę wiedzieć co sie dzieje!-powiedziałam wkurzona,a on spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić. Zrobiłam krok w tył gdy on spokojnie powiedział:
-to dla Twojego dobra Vanessa. Koniec tematu-chciał ruszyć w stronę drzwi,ale nie byłabym sobą,gdybym zostawiła teraz ten temat.
-Dla mojego dobra?! Serio?-prychnęłam-myślisz że to jest takie zajebiście fajne jak siedzę tu do późna w nocy sama,zamknięta w domu i martwię się co z Wami?! Pomyślałeś kiedyś pod tym kontem? Nie! Bo Ty wcale kurwa nie myślisz!-wybuchnęłam,wyrzucając ręce w powietrze. On zrobił krok do mnie,chciał mnie uderzyć. Jego duża dłoń podniosła się szybko do mojej twarzy,ale gdy już chciałam osłonić policzek przed uderzeniem,on go pogładził. Boże,nienawidzę jego zmian nastroju.
-Faktycznie,nie pomyślałem w ten sposób-zmarszczył lekko brwi i zabrał dłoń-mam akcję do wykonania na obrzeżu Londynu. Jedziesz ze mną?
Jeśli ma kogoś zabijać to już chyba wolę zostać w domu
-Jaką akcję?-uniosłam brew,na co się zaśmiał. Co w tym kurwa śmiesznego?
-Spokojnie,bez morderstw. Zwykłe zrobienie zamieszania,będziemy na dachu wysokiego parkingu przy starym markecie.Tam jest wyścig motorów,zestrzelę im trochę opon i tyle-wzruszył ramionami.

***

Gdy znaleźliśmy się na dachu czteropiętrowego parkingu,podeszłam do granicy żeby spojrzeć w dół,ale Zayn natychmiast mnie odciągnął.
-Chowaj się bo cie zobaczą-westchnął i wyjął pistolet z kieszeni kurtki.Kucnęłam przy granicy,abym była mniej widoczna.
-Trafisz z tej odległości?-zerknęłam na niego
-Wątpisz we mnie księżniczko?-zaśmiał się,naładował pistolet i wycelował w tłum na dole. Trafił idealnie we wszystkie opony dwóch motorów.
-Po pierwsze,nie księżniczka-warknęłam i podeszłam do niego-a po drugie,brawo-potargałam mu włosy na co się skrzywił. Księżniczka za włosy. Taka karma,dupku. Na dole słychać było piski i krzyki przerażonych ludzi. Wsiedliśmy na motor Zayna,on chwilę popatrzył i odjechaliśmy. Niezauważeni pojechaliśmy do domu.
Gdy wchodziliśmy do środka,wszyscy już wrócili.
-Serio powinieneś nosić kask,coś sobie zrobisz-powiedziałam do Zayna i weszłam do salonu gdzie była Connie,Jack,Matt,Stephanie i Harry. Kiedyś był tu również Liam,mój brat.
Zginął rok temu na akcji na którą wysłał go Zayn. Od tego czasu mieszkam tu z tym gangiem popaprańców. Bo tak na prawdę poza nimi nie mam nikogo. Z Liam'em wychowywaliśmy się z ojcem który pił i bił nas. Zabrali nas do domu dziecka i gdy Liam skończył 16 lat wyszedł stamtąd. W sumie sama nie wiem jak poznał Zayn'a i po roku był w gangu. Zamieszkałam tu gdy miałam 15lat. Liam zginął gdy miałam 17,aktualnie mam 18. Rzuciłam liceum muzyczne rok temu. Nie dawałam sobie rady bez niego więc stwierdziłam że to nie ma sensu. Powinnam iść na studia,ale mam szczerze mówiąc wyjebane. Już mnie nie obchodzi przyszłość. Od jakiegoś roku,mhm.
Wracając.
Zayn usiadł pomiędzy nami na fotelu sącząc piwo z butelki.
Pogadaliśmy wszyscy jakiś czas i po dłuższym czasie zapadła cisza.
Connie ją przerwała.
-Okej brygada. Idziemy spać,jutro wiecie co mamy do roboty-spojrzała na wszystkich porozumiewawczo,ja zmarszczyłam brwi.
-Co konkretnie będziecie robić?-patrzyłam na każdego z osobna
-Przykro mi księżniczko,nie dowiesz się-Powiedział spokojnie Matt. Boże,czemu się uwzięli na tę księżniczkę?
-Spierdalajcie-warknęłam i poszłam do swojego pokoju. Zakluczyłam drzwi,wykąpałam się i ubrałam starą koszulkę Liama do snu. Nie wyrzuciłam żadnej,lubię w nich pospać. Czuję się wtedy jakby był ciągle gdzieś obok...Położyłam się i długo nie mogłam zasnąć. Gdy wszelkie dźwięki w domu ucichły włączyłam lampkę przy łóżku i położyłam przed sobą laptopa. Włączyłam go i zobaczyłam ikonkę nowych wiadomości na mailu.
Wszystkie były od anonimowego nadawcy.
Były one z groźbami.

"Niedługo dołączysz do braciszka"
"szykuj się szmato"
"Zbliża się twoja godzina"

"Umrzesz"

Przerażona z impetem zamknęłam laptopa. Zasłoniłam okna w pokoju i leżałam przez resztę nocy w łóżku z zapaloną obok lampką.
Oni mnie zabiją...

Prolog

   Stoję po środku ciemnego pokoju. Nie wiedzieć czemu nie mogę się poruszać.W całym moim ciele panuje bezwład. Mogę tylko stać nieruchomo i patrzeć.
Nie wiem gdzie jestem dokładnie,to miejsce mnie przeraża...skądś je pamiętam. Nagle słyszę kroki. Ktoś tu idzie,zaczynam panikować ponieważ nie mogę uciec. Mężczyzna wszedł do pokoju i zatrzymał się kilka kroków przede mną. Cień pada na jego twarz,nie mogę go rozpoznać.
-Witam ponownie-chrypnął przerażająco. U dołu kręgosłupa poczułam nieprzyjemne ciarki.
Ross. Ale...przecież on nie żyje...Zayn i Jack zabili go gdy...nie to nie możliwe.
Nagle chwycił silnie mój podbródek. Poczułam strach przeszywający całe moje ciało. Przybliżył twarz do mojej. Wyglądał tak samo jak wtedy.

Moje ciało nareszcie uległo i mogłam się poruszyć,próbowałam się mu wyrwać,lecz ten uderzył silnie w mój brzuch i upadłam na ziemię.
Pochylił się nade mną. Zaczęłam wierzgać nogami i krzyczeć.
W pewnym momencie usłyszałam głos. Głos doskonale mi znajomy i idealny.
-skarbie obudź się...Ness!
Słyszę go,lecz nie widzę. Po staraniach ucieczki od Rossa,nagle otwieram oczy,Zayn zaniepokojony patrzy na mnie od boku.
-znowu?-szepnął kojąco
-tak-momentalnie zalałam się łzami i wtuliłam w niego roztrzęsiona.
Mam dość tych koszmarów...

Bohaterowie

Vanessa Tigers




Zayn Malik





Jack Moon




Connie Sims