sobota, 31 maja 2014

Chapter 6

      Kiedy się obudziłam,zaczęłam z zamkniętymi oczyma błądzić dłonią po łóżku w poszukiwania znajomej dłoni. Napotkałam tylko chłodną pościel,więc otworzyłam oczy. 
Zayn'a nie było obok,a po chłodnej poduszce mogłam stwierdzić że nie ma go już od dłuższego czasu. Zwlokłam się z łóżka po kilku minutach i w bosych stopach zeszłam po starych,drewnianych schodach w poszukiwaniu mojego "przyjaciela"...bo chyba jest kimś więcej.
Znalazłam go po 10min.
Lenił się na tyłach ogrodu na hamaku. Jadł kanapki i coś czytał.

Zayn czytał.
Myślałam,że nienawidzi książek...
Podbiegłam szybko do niego i popchnęłam go,na co tylko lekko się zakołysał.
Spojrzał na mnie szybko i się roześmiał. No super
-hej śpiochu-usiadł i odłożył książkę na trawę. Z tego co zdążyłam zauważyć,było to "Smiley's People", ale nie mam pewności. Ale...czemu Zayn czyta książkę-a zwłaszcza taką?

-Długo spałaś-zerknął na swój czarny zegarek na nadgarstku-jest już 10. Chyba miałaś ładny sen,co?-postawił talerzyk z kanapkami na książke i wskazał swoje kolana. Usiadłam na nich bokiem z uśmiechem.
-Tak...śnił mi się Liam-powiedziałam cicho- i Ty-dodałam niepewnie i jeszcze ciszej.
-Ja?-zaśmiał się i ponownie wziął talerzyk do ręki.
Tak,śnił mi się Zayn. Przez rozmyślenia przed snem,przyśnił mi się Zayn. Całujący się ze mną.
Nie.
Ness przestań
-Ja?-zaśmiał się. oh shut up-a dokładniej?-podsunął mi kanapki pod nos. Wzięłam jedną z jajkiem

-Tak....nie pamiętam już-bąknęłam u szybko ugryzłam kanapkę. Błagam niech się nie dopytuje. 
Chyba czytał mi w myślach,bo wziął ostatnią kanapę i zaczął jeść. 
To była pierwsza od dawna tak niekomfortowa cisza pomiędzy nami.
Żadne z nas nie odzywało się jeszcze długo po zjedzeniu kanapek.
Po prostu położyliśmy się na hamaku,ja ułożyłam się na Zayn'ie który mnie objął i lekko rozhuśtał. I tak leżeliśmy. W kompletnej ciszy.
Podniosłam lekko głowę żeby go zobaczyć i spotkałam się z jego spojrzeniem. 
Przybliżyłam sie nieco do jego twarzy,nie spuszczając wzroku z jego oczu.
Nie zorientowałam się nawet,kiedy zaczęliśmy się całować. To było uczucie...nie możliwe do opisania.
Odwzajemniałam każdy jego czuły i delikatny pocałunek.
Było wręcz idealnie. 
Zayn gładził delikatnie dłońmi moje plecy i talię.
Ujęłam jego policzki w dłonie czując lekki zarost na jego szczęce.
Nie przerywaliśmy pocałunku. Chciałam żeby trwał on wieczność. 
Jeszcze nigdy nie czułam się tak wspaniale jak w tej chwili. Nie myślałam o niczym,tylko o jego dłoniach i miękkich wargach.
Boże.
Całowałam się z Zayn'em.
Gdy oderwaliśmy się od siebie oparłam nasze czoła. Mogłam słyszeć jego szybki pomimo spokojnego pocałunku oddech. Jego serce tak samo jak moje biło niesamowicie mocno w tamtej chwili.

-Kocham Cię-wydarło się z moich ust pomiędzy głębokimi oddechami.
Wyczułam jego szeroki uśmiech,nie odpowiedział tylko znów mnie pocałował.
Nie odpowiedział.
Dlaczego mi nie odpowiedział?
Może jednak mnie nie kocha tak jak myślałam.
A jeśli zniszczyłam naszą przyjaźń?
Cholera jasna,Ness ty idiotko.

1 komentarz:

  1. Boże.
    Uśmiechnął się.
    Czyli ją może kocha ?
    Aaa.
    To był do kurwy nędzy
    Jeden z najsłodszych pocałunków
    Świata.
    Kocham
    I
    Czekam
    Na
    Next
    Jak
    Zawsze.
    😊
    x M

    OdpowiedzUsuń