wtorek, 13 maja 2014

Chapter 3

 Przez następne kilka dni Zayn łaził za mną jak cień. Nie wiem o co mu chodzi,ale to było podejrzane.
Ale ok,jest dziwny więc starałam się to ignorować-w sensie brak przestrzeni osobistej.
Przez te trzy dni spałam z nim,bo tylko wtedy przesypiałam całą noc. Gdy mnie przytulał.
Przy nim czuję się ciepło i bezpiecznie.

Powiedział że musi wyjechać na trzy dni.Nie chciał mi dokładnie powiedzieć o co chodzi. Wiem,że ma jechać do Slough.
Oczywiście podsłuchałam jego rozmowę z resztą gangu. Ci co zabili Liama,są aktualnie w Slough. Zayn zna ich aktualną kwaterę i znajdzie ich. Gdy będzie miał dokładnie namiary reszta do niego przyjedzie.
Super.
Ness znowu będzie sama w domu.

***
Postawił swoją sportową torbę przy drzwiach i spojrzał na mnie troskliwie
-cały czas bądź w domu,nie wychodź,nie otwieraj drzwi,dzwoń jak coś się bedzie działo...w ogóle dzwoń o każdej porze dnia i nocy,okej?-mówił jakby się czegoś bał. Miał takie...smutne oczy-wrócę zanim się obejrzysz
-Ty dzwoń do mnie co wieczór,pamiętaj-podeszłam bliżej i przytuliłam go.Objął mnie tak delikatnie.Jak zawsze. Uwielbiam gdy mnie przytula,staje się wtedy momentalnie innym Zayn'em
-będę tęsknić-szepnęłam cicho,na co on mocniej mnie objął i przycisnął usta do mojej głowy
-ja też będę tęsknił...-westchnął i lekko się odsunął. Pożegnaliśmy się i odjechał.
Reszta gangu była na jakiejś pierdolonej akcji,więc poszłam do pokoju i wzięłam się za naukę nowej piosenki na gitarze.

Przez kolejne dwa dni nie działo się nic ciekawego.Każdego wieczoru gdy kładłam się do łóżka Zayna,od do mnie dzwonił. Zawsze o tej samej godzinie - 0:00.
Rozmawialiśmy do 01:00 i szliśmy spać.

***

Następnego dnia miał wracać Zayn. Już nie mogłam się doczekać.
Z racji że to ostatni dzień wolności bez Zayn'a to wszyscy poszli do klubu o 10 p.m
O 11 p.m weszłam do pokoju Zayn'a żeby podłączyć telefon do prądu. Gdy już szłam do jego łazienki usłyszałam głośne walenie do drzwi. Jakby ktoś chciał je wyważyć.
Na szczęście zamknęłam je na wszystkie zamki i zasuwki.
Nagle usłyszałam męskie wołanie
-nadszedł czas,suko!-ryknął.
Nie.
Przyszli. Po mnie.
W panice stanęłam jak wryta. W drzwi uderzało jakby kilka osób. Słyszałam kilka męskich,ochrypniętych głosów.
W takim momencie cholernie żałowałam że mieszkamy w takiej osamotnionej okolicy. Ja pierdole.
Po chwili zeszłam na ziemię,zamknęłam na klucz drzwi pokoju.
Zapłakana usiadłam pod ścianą i chwyciłam telefon. Trzęsącymi się dłońmi wybrałam numer Zayn'a.
Odebrał jak zawsze-po pierwszym sygnale.

Zayn

Ness zadzwoniła do mnie o godzinę przed ustaloną wcześniej godziną rozmowy. Odebrałem od razu.
Jechałem akurat do Wembley,bo dostałem nowe namiary. Czy ten pierdolony gang nie umie się zdecydować?
Nie ważne. Byłem już prawie na miejscu.Odebrałem telefon i ustawiłem na rozmowę samochodową-przez głośniki w aucie.
-no hej księżniczko,jak tam?
-Zayn,wracaj-usłyszałem jak płacze.Była przerażona.Zacisnąłem dłonie na kierownicy i przyśpieszyłem
-Vanessa,czemu płaczesz? Co się dzieje?-spytałem próbując opanować panikę.
-Oni tu są. Zabiją mnie-załkała niekontrolowanie.Natychmiast skręciłem i jechałem w stronę autostrady do Londynu.Przekroczyłem prędkość conajmniej dwukrotnie,ale miałem to w chuju.
-Nikt cię nie zabije Ness,błagam nie płacz. Gdzie jest reszta?
-W klu-klubie-zająkała się.Nagle pisnęła cicho,usłyszałem niezrozumiały krzyk i łomot.Mówiłem kurwa że nie mają jej zostawiać samej w domu jak mnie nie będzie. Zajebię ich wszystkich.
-Ness,uspokój się. Powiedz mi gdzie jesteś-starałem się zachować spokój,jechałem zajebiście szybko. Wjechałem na autostradę.
-W twoim pokoju-szepnęła i pociągnęła nosem.
-Okej,podejdź do szafy. W dolnej szufladzie pod koszulkami jest broń. Pistolet,naładowany-słyszałem jak otwiera szufladę.
-A...ale Zayn,ja nie...-jej oddech był nierównomierny i nie mogła wydusić słowa.
-Wiem że nie umiesz,ale chcę żebyś miała...On jest naładowany,tylko naciśniesz spust i wystrzeli. Więc uważaj proszę.
Gdy potwierdziła że już ma pistolet poinstruowałem ją do mojej łazienki. Miałem tam takie zajebiste przejście do piwnicy. Pod małym dywanem jest taka metalowa powłoka,i tam są schodki prowadzące prosto do niej. Zajebisty pomysł,wiem.
Gdy Ness była już w piwnicy,kazałem jej zostać w głównym pomieszczeniu z planem miasta i kanapami. Tam była najbezpieczniejsza.
Do piwnicy żeby wejść,trzeba wpisać kod żeby otworzyły się metalowe drzwi- niezniszczalne. Mamy tam zbyt dużo planów żeby pozwolić sobie na zwykłe drzwi do piwnicy.
-Za nie całe 2 godziny będę na miejscu,siedź tam cały czas i zaklucz te drzwi którymi weszłaś do piwnicy na wszystkie 4 zamki. Nie dostaną się tam obiecuje. Zadzwonię po Jake'a i przyjadą tam. Ness,teraz się rozłączę-mówiłem spokojnie,pędząc autostradą.
Po jeszcze około minutowej rozmowie rozłączyłem się i zadzwoniłem do tego zjeba. Był w tym pieprzonym klubie z resztą gangu. Opierdoliłem go,przedstawiłem sytuację i kazałem wracać do domu.

***

Byłem na miejscu w krótszym czasie niż się tego spodziewałem. W domu panowała totalna masakra. Drzwi frontowe były wyważone,w środku był kompletny rozpierdol,pełno potłuczonych rzeczy,krwi i dowodów walki.
Moi ludzie zabili kilku z tamtego gangu. Szef z (podobno) dwoma przydupasami uciekli. I dwóch nam zostało.
Nakazałem Matt'owi i Harry'emu wywieźć ich do lasu. Tam mieli wyciągnąć z nich wszystkie informacje o kwaterach i zabić.

Następnym punktem była piwnica.
Biegłem tam na złamanie karku. Otworzyłem drzwi i zbiegłem do środka. Panowała tam kompletna ciemność.
-Ness?-szepnąłem nieco zaniepokojony.Usłyszałem szmer i zobaczyłem poruszającą się postać w kącie pokoju.
-Zayn...-szepnęła drżącym i płaczliwym głosem. Włączyłem jedną z trzech lamp na suficie i dostrzegłem ją. Miała spuchnięte policzki i trzęsła się ze strachu trzymając kurczowo pistolet w dłoniach. Podszedłem bliżej,kucnąłem przed nią i delikatnie zabrałem jej pistolet. Gdy odłożyłem go na bok,ona nagle przytuliła się do mnie i wybuchnęła płaczem. Objąłem ją mocno i zacząłem delikatnie kołysać naszymi ciałami.
-Już dobrze Ness...jestem tu,już dobrze. Jesteś bezpieczna-szepnąłem ciepło i cmoknąłem jej głowę. Siedzieliśmy tak na ziemi przez kilka minut,aż się uspokoiła.

________________________________________________________

Hej Wam :D
Pierwsza notka huhuhu,okej.
Chciałam tylko poprosić Was o komentowanie :)
Bo widzę wyświetlenia bloga,wyświetlenia rozdziałów...a komentarzy żadnych.
Chciałabym mieć pewność że komukolwiek to się podoba.
Nawet sobie nie wyobrażanie ile radości i motywacji daje taki komentarz.
Dla Was to dosłownie chwila,a dla mnie wiele radości.
Także....to wszystko.
Mam nadzieję,że rozdział się podoba x
BUZIAKI XXXXXXXX

CZYTASZ=KOMENTUJ

3 komentarze:

  1. Cudowny ♥ czekam na kolejne x

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :) zapowiada się na prawdę zajebiście, czekam na następny rozdział :) x

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, to będzie zajebiste! Czekam z niecierpliwością na next! x

    OdpowiedzUsuń