Siedzę w moim pokoju,jak praktycznie każdego wieczoru i gram na keyboardzie.
Reszta jak zwykle wybyła do jakiegoś klubu się zabawić i zrobić aferę. Usłyszałam zamaszyście zamknięte drzwi frontowe i przestałam grać.
-Ness?!-krzyknął Zayn. Nie można jakoś milej? Zeszłam na dół od niechcenia i stanęłam przy schodach,patrząc na niego.
-Czego?-mruknęłam. Spojrzał na mnie i odetchnął. Coś było nie tak.
-Nic,sprawdzam czy jesteś-odparł,jakby nigdy nic. Taa...kiepski z Ciebie aktor,Malik. Poszłam do kuchni i wyjęłam butelkę wody z lodówki.
-Czemu wróciłeś tak szybko?-zapytałam,nawet na niego nie patrząc. Usiadł przy blacie na wysokim krześle barowym i poprawił swoją skórzaną kurtkę. Nie odpowiedział mi. Fajnie,znowu ignorowanie mnie.
Super.
Wypiłam trochę wody z butelki,odetchnęłam z ulgą i schowałam zakręconą butelkę do lodówki. Przeszłam obok niego,lecz nagle się zatrzymałam i spojrzałam na niego.
-powiedz mi gdzie byłeś-powiedziałam spokojnie.-bo Connie mówiła że nie idziesz z nimi. Gadaj-przyglądam mu się uważnie. On zamknął oczy na moment,spojrzał na mnie nieco wkurzony. Boże facet,nie denerwuj się tak szybko.
-Nie Twój zasrany interes-warknął i wstał ze stołka.
-Boże Zayn! To,że nie jestem w gangu to nie znaczy że nie mogę wiedzieć co sie dzieje!-powiedziałam wkurzona,a on spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić. Zrobiłam krok w tył gdy on spokojnie powiedział:
-to dla Twojego dobra Vanessa. Koniec tematu-chciał ruszyć w stronę drzwi,ale nie byłabym sobą,gdybym zostawiła teraz ten temat.
-Dla mojego dobra?! Serio?-prychnęłam-myślisz że to jest takie zajebiście fajne jak siedzę tu do późna w nocy sama,zamknięta w domu i martwię się co z Wami?! Pomyślałeś kiedyś pod tym kontem? Nie! Bo Ty wcale kurwa nie myślisz!-wybuchnęłam,wyrzucając ręce w powietrze. On zrobił krok do mnie,chciał mnie uderzyć. Jego duża dłoń podniosła się szybko do mojej twarzy,ale gdy już chciałam osłonić policzek przed uderzeniem,on go pogładził. Boże,nienawidzę jego zmian nastroju.
-Faktycznie,nie pomyślałem w ten sposób-zmarszczył lekko brwi i zabrał dłoń-mam akcję do wykonania na obrzeżu Londynu. Jedziesz ze mną?
Jeśli ma kogoś zabijać to już chyba wolę zostać w domu
-Jaką akcję?-uniosłam brew,na co się zaśmiał. Co w tym kurwa śmiesznego?
-Spokojnie,bez morderstw. Zwykłe zrobienie zamieszania,będziemy na dachu wysokiego parkingu przy starym markecie.Tam jest wyścig motorów,zestrzelę im trochę opon i tyle-wzruszył ramionami.
***
Gdy znaleźliśmy się na dachu czteropiętrowego parkingu,podeszłam do granicy żeby spojrzeć w dół,ale Zayn natychmiast mnie odciągnął.
-Chowaj się bo cie zobaczą-westchnął i wyjął pistolet z kieszeni kurtki.Kucnęłam przy granicy,abym była mniej widoczna.
-Trafisz z tej odległości?-zerknęłam na niego
-Wątpisz we mnie księżniczko?-zaśmiał się,naładował pistolet i wycelował w tłum na dole. Trafił idealnie we wszystkie opony dwóch motorów.
-Po pierwsze,nie księżniczka-warknęłam i podeszłam do niego-a po drugie,brawo-potargałam mu włosy na co się skrzywił. Księżniczka za włosy. Taka karma,dupku. Na dole słychać było piski i krzyki przerażonych ludzi. Wsiedliśmy na motor Zayna,on chwilę popatrzył i odjechaliśmy. Niezauważeni pojechaliśmy do domu.
Gdy wchodziliśmy do środka,wszyscy już wrócili.
-Serio powinieneś nosić kask,coś sobie zrobisz-powiedziałam do Zayna i weszłam do salonu gdzie była Connie,Jack,Matt,Stephanie i Harry. Kiedyś był tu również Liam,mój brat.
Zginął rok temu na akcji na którą wysłał go Zayn. Od tego czasu mieszkam tu z tym gangiem popaprańców. Bo tak na prawdę poza nimi nie mam nikogo. Z Liam'em wychowywaliśmy się z ojcem który pił i bił nas. Zabrali nas do domu dziecka i gdy Liam skończył 16 lat wyszedł stamtąd. W sumie sama nie wiem jak poznał Zayn'a i po roku był w gangu. Zamieszkałam tu gdy miałam 15lat. Liam zginął gdy miałam 17,aktualnie mam 18. Rzuciłam liceum muzyczne rok temu. Nie dawałam sobie rady bez niego więc stwierdziłam że to nie ma sensu. Powinnam iść na studia,ale mam szczerze mówiąc wyjebane. Już mnie nie obchodzi przyszłość. Od jakiegoś roku,mhm.
Wracając.
Zayn usiadł pomiędzy nami na fotelu sącząc piwo z butelki.
Pogadaliśmy wszyscy jakiś czas i po dłuższym czasie zapadła cisza.
Connie ją przerwała.
-Okej brygada. Idziemy spać,jutro wiecie co mamy do roboty-spojrzała na wszystkich porozumiewawczo,ja zmarszczyłam brwi.
-Co konkretnie będziecie robić?-patrzyłam na każdego z osobna
-Przykro mi księżniczko,nie dowiesz się-Powiedział spokojnie Matt. Boże,czemu się uwzięli na tę księżniczkę?
-Spierdalajcie-warknęłam i poszłam do swojego pokoju. Zakluczyłam drzwi,wykąpałam się i ubrałam starą koszulkę Liama do snu. Nie wyrzuciłam żadnej,lubię w nich pospać. Czuję się wtedy jakby był ciągle gdzieś obok...Położyłam się i długo nie mogłam zasnąć. Gdy wszelkie dźwięki w domu ucichły włączyłam lampkę przy łóżku i położyłam przed sobą laptopa. Włączyłam go i zobaczyłam ikonkę nowych wiadomości na mailu.
Wszystkie były od anonimowego nadawcy.
Były one z groźbami.
"Niedługo dołączysz do braciszka"
"szykuj się szmato"
"Zbliża się twoja godzina"
"Umrzesz"
Przerażona z impetem zamknęłam laptopa. Zasłoniłam okna w pokoju i leżałam przez resztę nocy w łóżku z zapaloną obok lampką.
Oni mnie zabiją...
To jest zajebisteeeee xx
OdpowiedzUsuńPisz dalej Jezu..... To jest genialne!
OdpowiedzUsuń