Po kilku chwilach odsunęłam się i bez słowa położyłam głowę na jego torsie. On zaczął gładzić moje plecy.
Po niewyobrażalnie długiej ciszy,Zayn nareszcie się odezwał
-Też cię kocham Ness-gdyby nie było wtedy tak absolutnej ciszy,nigdy bym go nie usłyszała. Powiedział to bardzo cicho,jakby się bał.
Spojrzałam na niego natychmiast i zetknęłam się z jego spojrzeniem.
-Już od dawna czuję do Ciebie coś więcej,Ness. Ale bałem się...że mnie zostawisz -zamknął oczy i chyba odliczył w myślach do 10. Czyli jednak sie stresuje.
-Chciałem to zostawić w tajemnicy,nie mówić Ci nic. Ale ostatnio nie wytrzymałem. Tyle razy spałaś ze mną,tyle razy miałem ochotę Cię pocałować,powiedzieć że jesteś dla mnie wszystkim...ale nie mogłem-szepnął.
Nie byłam w stanie wydusić z siebie słowa. Po prostu gładziłam jego lekko zarośnięty policzek. Kochałam jego delikatny zarost.
Albo inaczej.
Kochałam GO.
***
-Idę już!-krzyknął z parteru. Zeszłam po schodach nieco przygaszona,patrząc na niego. Jechał na wyścig motorowy. On miał się ścigać z jakimś Mark'iem...mówił że musi mu znów pokazać kto tu rządzi...coś o zemście...ale nie wiem dokładnie o co chodzi.
Za każdym razem bałam się go wysłać na wyścig. Za każdym razem bałam się,że tak jak Liam.
Wyjdzie i nie wróci...wiem że Liam zginął na akcji. Ale śmierć to śmierć. Nie wiesz kiedy nastąpi.
Liam zginął na akcji,Zayn może zginąć na wyścigu. A nie chciałabym go stracić...nie teraz.
Po kolejnym moim narzekaniu wreszcie go puściłam.
Nie obyło się bez buziaka.
Podszedł i tak po prostu pocałował.mnie.w.usta.
O cholera....to takie świetne uczucie.
Gdy wyszedł,dopiero po paru chwilach ogarnęłam całą sytuację.
I zaczęłam się cholernie martwić.
Zawsze w takich chwilach siedziałam u siebie w pokoju i po prostu grałam na keyboardzie albo gitarze...niestety nie mam więcej instrumentów w domu.
Umiem grać na gitarze klasycznej i akustycznej...chociaż w sumie to żadna różnica. No poza dźwiękiem.O wiele wolę gitarę akustyczną...może dlatego że tę gitarę dostałam od Liam'a. Była to moja pierwsza gitara,dostałam ją na urodziny gdy zamieszkaliśmy z Zayn'em. To jest jego stara gitara. Grywał na niej w domu dziecka.
I mam keyboard. To wszystko. A umiem grać na pianinie,fortepianie,skrzypcach,harfie i bongosach...uczyłam się gry w liceum muzycznym z którego zrezygnowałam po śmierci Liam'a.
Po prostu nie potrafiłam tak być,i udawać że jest okej. Byłam psychicznym trupem.
Ale wracając do tematu-bo chyba za bardzo się rozgadałam.
Usiadłam na kanapie w salonie i niemal zaczęłam obgryzać paznokcie ze strachu.
Bałam się o niego.
Tak cholernie się bałam że go stracę...i nie miałam nic co odciągnęłoby mnie od tej myśli
-Będzie dobrze Ness...on wróci-szepnęłam po jakimś czasie,tuląc jego poduszkę do siebie.
Błądziłam po domu,kładłam się w ogrodzie w każdym możliwym miejscu.
Na trawie,na leżaku,na hamaku-wszędzie.
Po dwóch godzinach jego nieobecności zaczęłam szukać pocieszenia w kuchni. Znalazłam sos czekoladowy w lodówce,a z racji że nie koniecznie byłam głodna,to wzięłam tylko ten sos i usiadłam po turecku na kanapie. W telewizji leciał jakiś stary film,szczerze mówiąc nawet nie wiem jaki bo nie oglądałam.
Zaczęłam dosłownie wlewać sobie sos do ust. Wyciskałam go z buteleczki do ust. Był pyszny,czekoladowy,słodki i odciągający od złych myśli. Po prostu pocieszający.
Nie wiem jak czekolada to robi,ale jest w tym bardzo dobra.
Włączyłam sobie jakąś komedię i wsysając sos,oglądałam w skupieniu.
Zayn wrócił dopiero gdy film się kończył,czyli po kolejnych dwóch godzinach.
A mi już dawno skończył się sos.Ugh.
Gdy tylko usłyszałam gasnący silnik motoru przed domem zerwałam się z miejsca i podbiegłam do drzwi.
Wszedł do środka.
Od razu widziałam,że kipiał ze złości.
Przegrał.
-Zayn...wszystko okej?-zapytałam cicho,gdy przeszedł obok mnie obojętnie. Nie odzywał się.
-Zayn rozmawiaj ze mną!-podeszłam do niego i położyłam dłoń na jego ramieniu. Błagam niech się odezwie...
-Zayn-szepnęłam błagalnie-prosze,usiądźmy i powiedz co się stało-patrzę na jego ramie,gładząc je.
On,nagle,odwrócił się do mnie przodem. Miał zaciśniętą szczękę przez co jego kości policzkowe były mocno widoczne,jego oczy były niemal czarne. Był wkurwiony. Ostro.
-Nie mam ochoty gadać,rozumiesz?-warknął,prawie krzycząc-zostaw mnie kurwa w spokoju! Nie możesz zrozumieć że chce tylko jebanego spokoju?! Ja pierdole,czemu wszyscy wjebujecie mi się na głowę! Spierdalaj Ty i cała reszta tych posrańców!-krzyknął i odepchnął mnie na bok i poszedł do piwnicy gdzie miał worek treningowy.Kiedyś opowiadał,że jako nastolatek chodził na boks i dlatego jest tam worek.
Osunęłam się plecami po ścianie i usiadłam na ziemi nieco podkulając nogi.
Coś musiało się stać bo nigdy tak nie reagował na przegraną.
Nie w stosunku do mnie.
Był zły.
Wściekły,tak.Był wściekły za każdym razem gdy przegrał wyścig-co zdarzało się bardzo rzadko-i owszem,krzyczał na mnie. Ale teraz,byłam przerażona. Dodatkowo,odezwał się do mnie...jakbym była nikim.
Rozumiem jego złość
Ale dlaczego krzyczał na mnie? I to jeszcze....tak?
Wiem że przegrał,ja rozumiem. Ale nie musi się wyładowywać na mnie.
Gdy długo nie wychodził z piwnicy,postanowiłam pójść do niego. Nie zostawię tak tej sytuacji.
Zeszłam na dół po stromych schodkach i stanęłam w drzwiach piwnicy,gdzie mogłam obserwować Zayn'a.
Był porywczy,nieokiełznany. Widziałam jego złość w oczach,gdy uderzał bez opamiętania w worek.
Nie miał na sobie koszulki,na jego torsie tworzyły się kropelki potu. Włosy były poburzone,co jest zupełnie nie w jego stylu.
Obserwowałam jak atakuje worek z niezwykłą zawziętością. To nie był Zayn którego znałam.
I to nie był ten sam Zayn który kilka godzin wcześniej wyznał mi miłość. Teraz zatapiał się w swojej mroczniejszej części. Której nie lubiłam. Wręcz się jej bałam.
Gdy widziałam jak agresywny potrafi być,zaczęłam się wycofywać.
Lecz nagle on się zatrzymał i spojrzał na mnie.
Jego oczy...jego wzrok mnie przeraził. Patrzył tak,jakby chciał mnie co najmniej zabić. Tu i teraz.
Serce momentalnie mi stanęło,gdy zaczął iść powoli w moją stronę
OMG OMG OMG OMG UMARŁAM.ZGOOON.
OdpowiedzUsuń<3 <3 <3 <3
Bjzbdbdbxndbfbbfbbddbdbbdjdfbjqjhjek Zayn nie zabijaj jej! 😱😱😱😱😱 Kkjdkffjjcj umieram tuuuu. Czekam na next! 😏😏😏
OdpowiedzUsuń