poniedziałek, 8 września 2014

Chapter 11

Pojechałam z Jack'iem na akcję.
Nie powiem. Bałam się.
Cholernie się bałam. Ale musiałam pokazać Zayn'owi że daję sobie rada sama. Nie mogłam wymięknąć. 
Stałam już razem z Jack'iem na podziemnym parkingu wielkiego biurowca. Czekaliśmy tam na tych biznesmenów.
Trzymałam w dłoni pistolet i patrzyłam na niego jak wryta
-Jesteś pewna że chcesz to zrobić?-zapytał po dłuższej chwili obserwowania mojego zakłopotania
-Tak-bąknęłam-znaczy...nie wiem-spojrzałam na niego zrozpaczona.
Jack westchnął i wyciągnął do mnie dłoń
-oddaj mi to,nie pozwole Ci na to. Nie możesz mieć nikogo na sumieniu
-Ale Jack....nie,ja muszę. Udowodnić...-nie umiałam się wysłowić. Jack wziął ode mnie pistolet. Oddałam go bez oporów. Po prostu go puściłam.
-Zostań tu-schował broń w tylną kieszeń spodni-ja pójdę na górę,załatwię to szybko i wracamy. A Zayn'owi powiem że to zrobiłaś,okej? -uśmiechnął się uspokajająco. 
Zgodziłam się.
Jack poszedł na górę,usiadłam pod małym murkiem niedaleko naszego auta,owinęłam się szczelniej chustą na szyi i podciągnęłam kolana do siebie.
Po kilku minutach usłyszałam kroki i szmer.
-Jack?-zapytałam cicho,z nadzieją że to on.
Chwilę później żałowałam,że się odezwałam.
Ktoś zaatakował mnie,przyciskając mi jakąś szmatę do ust,przez co straciłam przytomność.

**Zayn**

Przyjechałem na ten zjebany parking pod biurowcem jakąś godzinę po tym,jak Jack i moja Ness wyjechali z domu. Zaparkowałem przy jego wozie.
Rozejrzałem się i zauważyłem kawałek materiały zwinięty niechlujnie na ziemi.
Zmarszczyłem brwi,przyglądając się mu uważnie.
Ness.
Szybko podbiegłem do murku,kucnąłem i chwyciłem chustę. Tak,to jest chusta Ness. Granatowo-czarna. Obok leżała jakaś stara szmata. Podniosłem ją,powąchałem i od razu odrzuciłem na bok.
Środek nasenny.
Porwali ją.

Jack przyszedł na parking,poprawiając bandanę na czole.
-Malik? Co Ty tu....gdzie jest Ness?-zatrzymał się kilka kroków ode mnie,rozejrzał się i po chwili utkwił wzrok w materiale który ciasno trzymałem w dłoni. Spiął się momentalnie.
Wstałem,chwyciłem go za koszulkę i mocno przyparłem do ściany
-Gdzie ona kurwa jest?!-ryknąłem.
Ledwo sie powstrzymałem żeby mu nie zajebać.
Ledwo.
Razem szybko ustaliliśmy plan działania i pojechaliśmy do domu.
Jestem pewien,że to gang Rossa.
Ten skurwiel porwał Ness.
Moją Ness. Jeśli położy na niej łapska-będzie martwy.
Po obradach z gangiem w domu mieliśmy już gotowy dokładny plan. Gdy na mapie zaznaczaliśmy miejsca w których mogą być z Ness,zadzwonił mój telefon.
Na wyświetlaczu pojawiło się zdjęcie mojej królewny.
-Ness! Gdzie jesteś?!-mój oddech był szybki i nie mogłem nad nim zapanować. W odpowiedzi nie usłyszałem słodkiego głosu Ness. Tylko ochrypły,obrzydliwy rechot Rossa.
-Przykro mi Malik,ale tu nie Ness. Słuchaj mnie uważnie. Twoja królewna jest z nami...-usłyszałem cichy krzyk Ness gdzieś niedaleko niego,momentalnie się spiąłem. Wszyscy z gangu uważnie na mnie patrzyli. Włączyłem głośnomówiący i położyłem telefon na stoliczku.
-Tylko ją tknij a...-nie zdążyłem dokończyć zdania,bo ten skurwiel mi przerwał.
-Taaa,taaa. Pożałuje. Oczywiście-zaśmiał się gorzko- Posłuchaj mnie gówniarzu. Albo w ciągu 24 godzin zostawiasz mi 100 baniek pod drzwiami na Bander Street 26,albo możesz powiedzieć pa pa swojej niuni.
-Tylko ją kurwa tknij!-powtórzyłem zajebiście wściekły
-24 godziny. Malik-rozłączył się.
Myślałem,że rozkurwi mnie zaraz od środka.

1 komentarz: