środa, 20 sierpnia 2014

Chapter 10

Nasze życie przez kolejne dni wyglądało jak z bajki.
Zayn był troskliwy i kochany,przytulał mnie gdy tylko była do tego okazja.
Nie wspominając o pocałunkach którymi atakował mnie non stop.
Wyobraźcie to sobie,jak szef jednego z groźniejszych gangów,umięśniony i wytatuowany mężczyzna przytula taką małą dziewczynę i daje jej urocze,drobne pocałunki.
Zabawne,nie?

Codziennie Zayn wymyślał dla nas jakieś atrakcje,więc nie nudziło nam się za bardzo. Ale dzisiaj miałam ochotę się po prostu ponudzić i po długich namowach wreszcie zgodził się zostać w domu.
Położyłam się na trawie w ogrodzie z książką znalezioną w jego starej biblioteczce i z miseczką borówek.
Spędziłam na dworze dobre 2 godziny,co chwilę zmieniając pozycję.
Borówki już dawno mi się skończyły ale miałam zbyt wielkiego lenia żeby się ruszyć i wziąć dokładkę z kuchni.
Położyłam się ponownie na brzuchu i machając nogami w powietrzu czytałam ostatnie strony książki leżącej przede mną. W pewnym momencie moją książkę przysłonił cień. Uniosłam głowę i zobaczyłam nikogo innego,jak górującego nade mną Zayna.
-Długo jeszcze masz zamiar tak tu leżeć?-kucnął obok i spojrzał na moją książkę-
-Coś ty taki niecierpliwy? Spokojnie,jeszcze pare stron mi zostało-wskazałam na książkę,zagięłam róg aktualnie otwartej strony i zamknęłam oprawioną twardą okładką komedię romantyczną
-Ale chyba zastopuje na chwile bo chce mi się spać-zaśmiałam się i usiadłam.
Chwilę rozmawiałam z Zaynem,oczywiście drocząc się z nim. Konsekwencją były okropne łaskotki które mi zafundował.Niestety Zayn zna wszystkie moje łaskotkowe punkty,więc ledwo łapałam oddech w panicznym śmiechu.

***

Nadszedł dzień planowanego powrotu do Londynu.
Nie chciałam tam wracać ale musiałam.
Gdy wszystkie bagaże były już w aucie Zayn czekał na dworze. Przeszłam ostatni raz przez ogród i dom.
Wyszłam przed dom,zamknęłam drzwi i skierowałam się do auta. Zayn rozmawiał przez telefon,był widocznie zdenerwowany. Podeszłam bliżej,skorzystałam z tego że stał do mnie tyłem i mocno objęłam go,opierając głowę o jego plecy. On od razu się spiął i odsunął. Odszedł na tyle daleko,że nie rozumiałam o czym mówi do komórki. Zerkał na mnie co chwilę,ja obserwowałam go cały czas. Stałam już przy drzwiach pasażera z przodu.
Po kilku minutach,dłużących się niemiłosiernie,Zayn podszedł do auta i wyraźnie wkurzony otworzył je i bez słowa usiadł za kierownicą.
Zmarszczyłam brwi i usiadłam na swoim miejscu. Zayn mechanicznie zapiął pasy i gwałtownie ruszył.
W pośpiechu zapięłam swój pas bezpieczeństwa i chwyciłam rączkę na drzwiach.
-Z kim rozmawiałeś?-zapytałam gdy wyjeżdżaliśmy za granicę Bradford. Musiałam to powtórzyć kilkakrotnie aż się w końcu odezwał. Ale oczywiście nie chciał mi powiedzieć. Nie chciał mi również wytłumaczyć dlaczego tak pędzi.
-Kurwa mać,Zayn powiedz mi o co chodzi!-niemal wrzasnęłam a on zatrzymał gwałtownie auto. Gdybym sie trzymała kurczowo tej rączki,pewnie przywaliłabym o przednią szybę.
Zayn spojrzał na mnie wyraźnie zdenerwowany.
-Nie twój pieprzony interes,Ness-warknął-nie jesteś w gangu i niech Cie nie interesują jego sprawy.
A więc tak? Teraz się na mnie wyżywamy. Okej,Malik.
-Nie mój interes,tak? Okej. To jedź sobie sam! Ja nie mam zamiaru z Tobą jechać ani metra dalej-wysiadłam z auta i zaczęłam iść w stronę miasta z którego dopiero co wyjechaliśmy.
Gdy byłam jakieś 20 metrów od auta Zayn podbiegł i stanął przede mną.
-Wracaj do tego pieprzonego auta -mówił cały spięty
-Wrócę jeśli powiesz mi o co chodzi -odgryzłam się równie twardym tonem.
Zayn wziął głęboki oddech i powiedział mi ciągle tym samym tonem,że jest akcja i musi wracać.
-Też chcę iść na akcję-powiedziałam pewna siebie. On zaczął się śmiać. Wyśmiał mnie. Milusio kurwa.
-Ness Ty się boisz trzymać pistolet!-parsknął.
-I co z tego? Umiem go używać -burknęłam-chce iśc na akcję. Powiedz co na niej będzie.
Zayn wymigiwał się jak mógł,żeby mi nie powiedzieć.
W końcu krzyknęłam na niego,że traktuje mnie jak dziecko. Mam prawo wiedzieć co i jak. I skoro mieszkam w tym pieprzonym domu razem z resztą gangu,to poniekąd jestem w tym gangu.
Wiem że nie jestem,ale musiałam się wykrzyczeć.
Kłóciliśmy się,stojąc na poboczu dłuższą-serio serio dłuższą-chwilę.
Ale przynajmniej się zgodził.
-Wiesz co? Dobra! Uważasz że traktuję Cie jak dziecko bo się martwię? Okej! Od dzisiaj mam to w dupie! Nie będę się martwił i od dzisiaj Ty będziesz chodzić na akcje z innymi. Pierdole to! Jutro jedziesz na te akcje z Jack'iem.Załatwicie paru biznesmenów,a teraz zapierdalaj.do.auta-wycedził przez zęby ostatnie słowa.
Patrzyłam na niego w osłupieniu. Wyminęłam go i w ciszy poszłam do auta.
Reszta drogi przebiegła w zupełnym milczeniu.
Gdy weszliśmy do domu ja od razu pobiegłam do swojego pokoju i trzasnęłam drzwiami.
Na dole Zayn rozmawiał z Jack'iem.
Nie słyszałam o czym,ale strzelam że o akcji.

~~Zayn~~

-Ale uważaj na nią,jasne? -odwróciłem się do Jack'a gdy stanąłem na pierwszym stopniu schodów
-Ufam Ci Jack,dobrze o tym wiesz. Dlatego tylko tobie potrafię ją powierzyć. Jak spierdolisz,będziesz martwy-zmarszczyłem brwi.
Jack kiwnął głową dając znak,że rozumie. Zapewniał mnie że będzie uważał na Ness.
Usiadłem w swoim pokoju i przeczesałem włosy palcami.
Miałem się nie martwić.
Ale kurwa nie potrafię. To jest Ness. Moja Ness. Nie potrafię się o nią "nie martwić".
Boję się,że coś jej się stanie.
Na chuja jej pozwoliłem tam iść?
Może zobaczy na czym to wszystko polega i więcej nie będzie chciała iść na akcję?

3 komentarze:

  1. łooooooooooohhhhhooooo lece czytac !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. asdfghjkl p o c o o n a p o s z ł a n a t ą j e b a n ą a k c j ę ? nie mogę się do........';dcfkwpeogur9ghrs M xx

      Usuń
  2. jeku...cudny ;)
    ktoś polecił mi to na tt i od razu mnie to wciągło ;-)
    czekam na nn kochana ;)
    zapraszam również do mnie i liczę na komentarz ;))
    warriorisback.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń